• Szczyt klimatyczny NY 2019 karuzela
  • boska ziemia karuzela
  • czas dla stworzenia
  • Karuzela e learning2
  • patron ekologow
  • Orędzie papieskie mówi o trzech wartości moralnych: uczciwości, odpowiedzialności i odwagi. Ma formę wideo-przesłania.
  • To przewodnik po relacjach ze stworzeniem, który po raz pierwszy w Polsce porządkuje tematykę wzajemnych relacji Kościoła katolickiego z tematyką ochrony przyrody, środowiska, klimatu i całą szeroko rozumianą ekologią.
  • REFA po raz piąty organizuje w Polsce CZAS DLA STWORZENIA - SEASON OF CREATION i zaprasza do modlitwy o odpowiedzialne działania dla ochrony przyrody, środowiska i klimatu.
  • Zapraszamy Cię do udziału w kursie internetowym ekologii integralnej Szkoły liderów ekologii integralnej REFA!
  • 40 lat temu papież Jan Paweł II na prośbę przyrodników i ekologów ogłosił św. Brata Franciszka patronem ekologów.

Taterniczka i przewodniczka Maja porwała setki ludzi do sprzątania gór. To obudziło dyskusję o śmieciach i kłopotach z nimi naszej cywilizacji. W tym problemie tkwi pytanie fundamentalne – czy chcesz żyć? Czy może ważniejsze dla ciebie jest abyś sobie pożył, ucieszył się życiem, owinął się w „kokon przyjemności”. Czy pamiętasz też o innym wymiarze człowieczeństwa, gdzie jest międzyludzka solidarność, miłosierdzie względem odrzuconych i zagrożonych, uznanie Bożego planu Stworzenia, życie duchowe, życie sakramentalne, życie rodziny i życie rodziny ludzkiej. Oto kolejny u nas felieton ekologiczny Piotra Wojciechowskiego.

Pytanie o sens, o zakres „ekologicznej ascezy” zderzyć się musi z mniej lub bardziej uzasadnionym realizmem ludzkiego prawa do „małych przyjemności”, do zwyczajnego życia jak dawniej.
Maja Sindalska, przewodnik górski III klasy, wezwała ludzi gór, aby 101 rocznicę Niepodległej uczcić sprzątaniem gór. W sobotę i niedzielę – dziewiątego i dziesiątego listopada pogoda była wietrzna, deszczowa, z opadami mokrego śniegu na najwyższych wierchach, za to w samo święto błysnęło słońce. Na szlaki wyruszyły dziesiątki entuzjastów, w internecie pojawiły się już następnego dnia zdjęcia dumnych zdobywców z workami śmieci przyniesionymi z Hali Gąsienicowej, Świnicy, Gubałówki, Trzech Koron w Pieninach i innych szlaków.
Oczywiście cieszy mnie pomysł Mai, podróżniczki i taterniczki, inicjatorki paru inicjatyw  społecznych związanych z górami, ale jako autor piszący od ćwierć wieku felietony ekologiczne, chcę spojrzeć na tę akcję z dystansu, z próbą syntezy. Chodzenie po górach jest jedną z najszlachetniejszych i najpiękniejszych przyjemności. Jeśli idąc w góry idziemy tam, aby choćby częściowo naprawić to, co popsuli inni – to przy okazji dostarczania sobie przyjemności, dokonujemy czynu, który nazwać można heroicznym. Heroizm tych czynów polega na jednostkowym przeciwstawieniu się mrocznym i groźnym potęgom których działanie ma światowy zasięg, ma potężnych sojuszników i naznacza całą epokę swoim cieniem.

Która z Czytelniczek, który z  moich Czytelników, może powiedzieć – poradziłem sobie ze sprawą śmieci? Albo więcej, kto powie – w moim osiedlu, w mojej wsi, w moim mieście – nareszcie sprawy śmieci są uregulowane, wywóz jest skuteczny, segregacja sensowna, nie potykam się o śmiecie na chodnikach, w podwórzu, w parkach. A przecież śmieci rzucane na górską ścieżkę przez turystę i śmieci produkowane w gospodarstwach domowych – te z którymi mamy do czynienie co dzień – to tylko drobny wycinek globalnego problemu, bo są wyspy z plastikowych śmieci na oceanach, są przemysłowe odpady nielegalnie składowane, są hałdy śmieci podopalane przez nieuczciwych właścicieli składowisk. Są nieskończone kłótnie o koszty wywozu i utylizacji śmieci, dużo tu ludzkiej krzywdy, bezradności. Życie w zaśmieconych osiedlach bogatych miast, życie w slumsach na obrzeżach śmieciowisk, to sprawa etycznej i estetycznej demoralizacji milionów, pokolenie za pokoleniem. Ogrom, który jest nie do końca zbadany, powierzchownie tylko szacowany i rozpoznany.

W tym problemie, jak zapalnik w groźnej minie tkwi sprawa ludzka, pytanie fundamentalne – czy chcesz żyć? Czy może ważniejsze dla ciebie jest abyś sobie pożył, ucieszył się życiem, owinął się w „kokon przyjemności”. Z jednej strony wielki wymiar człowieczeństwa – międzyludzka solidarność, miłosierdzie względem odrzuconych i zagrożonych, uznanie Bożego planu Stworzenia, życie duchowe, życie sakramentalne, życie rodziny i życie rodziny ludzkiej.
Z drugiej strony – codzienność, ludzkie prawo do małych przyjemności, do zbudowania wokół siebie strefy bezpieczeństwa i komfortu. Egoizm i chciwość tak dobrze wkomponowane w mechanizmy rynku, napędzające je jak benzyna napędza samochód. I to samo paliwo poruszające system ludzkich karier, budujące zasady biznesu,  globalny system finansowy.

Są biura i laboratoria, są katedry uniwersyteckie, pracujące nad rozpoznaniem problemu śmieci, nad racjonalizacją zbiórki, składowania. Myśli się tam o takim gospodarowaniu, które eliminuje problem śmieci – bo wszystko, co odrzucone, zamienia na surowiec do pożytecznej produkcji. Myśli się tam o systemach ratowania przed zniszczeniem tej żywności, która nie została skonsumowana, liczy się tam głodujących naszej Planety. Bierze się pod uwagę dalekie perspektywy zrównoważonego rozwoju. Są organizacje skupiające ludzi zatroskanych ekologią, czyniących miłosierdzie w stosunku do tych których krzywdzą istniejące systemy polityczne i gospodarcze.
Są też – liczniejsze jeszcze biura i laboratoria, katedry wyższych uczelni zajmujące się napędzaniem rynku, projektowaniem coraz bardziej wyszukanych towarów i usług, coraz bardziej atrakcyjnych opakowań, coraz skuteczniejszych systemów promocji.  Liczy się tam zyski, prognozuje rozwój – to znaczy poszerza granice świata żarłocznej konsumpcji, ignoruje się wieści o niedoli odrzuconych i pokrzywdzonych.  Setki tysięcy potężnych korporacji o światowym zasięgu pracuje nad tym, aby zredukować człowieka do konsumenta, do kredytobiorcy, do klienta globalnego supermarketu. W tym systemie cenni są ci, co chcą pożyć sobie – i będą za to płacić. Producentami śmieci jesteśmy wszyscy, ale system „pożyć sobie”, archipelag najbogatszych konsumentów, produkuje śmieci najwięcej i sypie nimi najbardziej niefrasobliwie.

Kochani, idą Święta. Idziemy ku Betlejem. Po drodze widzimy, co ze Świąt robi system królującego Towaru. W produkcji  śmieci okrucieństwem prześciga Heroda. Iluminacje pożerają energię elektryczną. Łuna świateł zabiera noc tym, którzy wypatrują tej jedynej Gwiazdy Pasterzy i Mędrców. Dekoracje – gwiazdki, jelenie, papierowe śniegi, tekturowe pałace za dwa miesiące spiętrzą się na wysypiskach. Urządzając Święta, obdarowując najbliższych pozostańmy wierni tradycji, nie  żałujmy sobie małych przyjemności. Pozostańmy też wierni Życiu. Myślmy o ludzkiej solidarności, o Wigilii dla odrzuconych i samotnych. Aby nie zmarnowały się przysmaki – uczmy się nimi dzielić. Może się uda, aby po naszych Świętach nie zostały hałdy śmieci, opakowań, tandetnych ozdóbek. U mnie ozdoby śpią przez rok w walizce na pawlaczu, aby co rok te same pojawiały się na zielonych gałązkach. Te same bombki, gwiazdy, Anioły. Łamiąc opłatek życzmy sobie gotowości do czynów heroicznych. A to znaczy całoroczna czujność w sprawach ekologii, ładu, oszczędności. Gotowość do wyrzeczenia się wszelkiego nadmiaru, gotowość opowiedzenia się po stronie tych, którzy przyklękają przez Narodzonym Życiem i przynoszą mu dary skromne, ale kolędy huczne.
Piotr Wojciechowski

1000 Characters left