• warsztaty REFA
  • Ira Goldstein
  • encyklika
  • Boska ziemia
  • Cytat Franciszek
  • REFA zaprasza na warsztaty ekologii integralnej w Puszczykowie w Wielkopolskim Parku Narodowym oraz w Anielskich Ogrodach blisko Zielonej Góry!
  • Ekologia w Kościele - poznaj wyniki ankiety REFA!
  • Ekologia to ważna część nauczania Kościoła – wywiad KAI z o. Stanisławem Jaromi
  • Zielone Słowa BOSKIEJ ZIEMI.To przewodnik porządkujący wzajemne relacje Kościoła katolickiego z tematyką ochrony przyrody, środowiska, klimatu i ekologii.
  • Papieski plan na zmartwychwstanie po pandemii. Potrzebne jest zjednoczenie całej rodziny ludzkiej w poszukiwaniu zrównoważonego i integralnego rozwoju.

Potrzebne jest zjednoczenie całej rodziny ludzkiej w poszukiwaniu zrównoważonego i integralnego rozwoju. Każde pojedyncze działanie ma swoje konsekwencje dla innych, ponieważ wszystko jest połączone we wspólnym domu. Czy zmienimy styl życia, który pogrąża tak wielu w ubóstwie, zachęcając się do umiaru i sprawiedliwego podziału zasobów? Czy jako wspólnota międzynarodowa podejmiemy niezbędne środki, aby powstrzymać niszczenie środowiska? Czy globalizacja obojętności będzie nadal wytyczać naszą drogę?… Zastanawia się papież Franciszek w tekście z 17 kwietnia 2020. Zapraszamy i my do lektury i debaty.

 Papieski plan wskrzeszenia po pandemii

„A oto Jezus stanął przed nimi i pozdrowił je: «Radujcie się!»” (Mt 28,9). Jest to pierwsze słowo Zmartwychwstałego po tym, jak Maria Magdalena i druga Maria zobaczyły pusty grób i zobaczyły tam anioła. Pan wychodzi im na spotkanie, aby ich żałobę przemienić w radość i pocieszyć je w bólu (por. J 31,13).

On jest Zmartwychwstałym, który pragnie wskrzesić do nowego życia kobiety, a wraz z nimi całą ludzkość. Pragnie, abyśmy stali się już teraz uczestnikami zmartwychwstania, czyli tej rzeczywistości, do której uczestnictwa jesteśmy powołani.

Zaproszenie do przeżywania radości może wydawać się prowokacją, a nawet niesmacznym żartem, biorąc pod uwagę bieżącą sytuację, jaką przeżywamy z powodu COVID-19. Wiele osób mogłoby przyjąć to zaproszenie, podobnie jak uczniowie z Emaus, jako wyraz ignorancji lub nieodpowiedzialności (por. Łk 24,17-19). Tak jak pierwsze uczennice, które udały się do grobu, otacza nas atmosfera bólu i niepewności, która sprawia, że także i my zadajemy sobie pytanie: „Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu?” (Mk 16,3). Jak poradzić sobie z tą sytuacją, która całkowicie nas przerasta? Zderzenie się z tym wszystkim, czego doświadczamy, poważne konsekwencje, które zostały już nam przedstawione, jak również te, które odczuwamy – ból i żałoba po stracie naszych bliskich – dezorientują nas, niepokoją i paraliżują. Ciężar grobowego kamienia, który spoczął na przyszłości i przygniata nas swoim realizmem, każe nam niejako pogrzebać wszelką nadzieję. Jest to ciężar niepokoju osób starszych i najsłabszych, które obecną kwarantannę przeżywają w całkowitym osamotnieniu; jest to ciężar bólu rodzin, które już nie wiedzą, czym mogłoby napełnić talerz i co mogłyby położyć na stół; jest to ciężar wynikający z wyczerpania i przytłoczenia ilością obowiązków, czego doświadcza personel medyczny i służby publiczne… Jest to ciężar, który jakby zamknął już wszystko.

Warto jednak zwrócić uwagę na postawę kobiet z Ewangelii. Pomimo wątpliwości, cierpienia, złożoności całej tej sytuacji, a nawet strachu przed prześladowaniami i tym wszystkim, co mogłoby się im przydarzyć, miały one w sobie siłę, aby wyruszyć w drogę, nie ulegając paraliżowi mogącemu być następstwem niedawno przeżytych zdarzeń. Z miłości do Mistrza i dzięki temu naturalnemu, wyjątkowemu i błogosławionemu kobiecemu geniuszowi były zdolne do tego, aby zmierzyć się z rzeczywistością życia takiego, jakim ono jest, oddalając umiejętnie od siebie wszelkie przeszkody, które nie pozwalałyby im być blisko Pana. W przeciwieństwie do wielu apostołów, którzy uciekli obezwładnieni strachem i niepewnością lub którzy zaparli się Pana i oddalili się (por. J 18,25-27), one nie schowały się ani też nie ignorowały tego, co miało miejsce… Nie uciekły ani też nie schowały się, po prostu potrafiły być i towarzyszyć. Tak jak te pierwsze uczennice, które pośród ciemności i przygnębienia wzięły do swoich toreb perfumy i wyruszyły w drogę, aby namaścić złożonego w grobie Nauczyciela (por. Mk 16,1), tak samo i my możemy w tym czasie dostrzec wielu, którzy starają się nieść balsam współodpowiedzialności, troszcząc się o innych i nie narażając życia swoich bliźnich. W przeciwieństwie do tych, którzy uciekli z nadzieją ratowania własnego życia, byliśmy świadkami tego, jak bliscy i członkowie rodzin z wysiłkiem i poświęceniem pozostając w domu, „ruszyli w drogę” i tym samym ograniczali rozprzestrzenianie się epidemii. Mogliśmy dostrzec, jak wiele osób, które już od dawna żyją i cierpią na skutek pandemii wykluczenia i obojętności, nadal nie szczędziło wysiłków, wzajemnie się wspierając i towarzysząc sobie, aby ta sytuacja była (lub stawała się) mniej bolesną. Widzieliśmy namaszczenie, jakiego udzielali lekarze, pielęgniarze i pielęgniarki, pracownicy sklepów i służby oczyszczania, opiekunowie, zaopatrzeniowcy, siły porządkowe, wojsko i policja, wolontariusze, księża, siostry zakonne, nauczyciele i wychowawcy oraz tak wielu innych, którzy ośmielili się poświęcić wszystko, co mieli, aby nieść pomoc, zaprowadzić spokój i wobec napiętej sytuacji podnosić ludzi na duchu. I chociaż pytanie nadal pozostało to samo: „Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu?” (Mk 16,3), to jednak wszyscy oni nie przestali robić tego, co mogli zrobić, i dawać tego, co uważali, że dać muszą.

I to właśnie tam, pośród tych wysiłków i zabiegów, uczennice niespodziewanie otrzymały wiadomość wypełniającą ich serca radością: „Nie ma go tutaj, zmartwychwstał”. Ich namaszczenie nie było namaszczeniem na śmierć, lecz na życie. Ich czuwanie i obecność przy Panu, nawet w czasie śmierci i w godzinie największej rozpaczy, nie były bezużytecznymi, lecz sprawiły, że to one zostały namaszczone przez zmartwychwstanie: nie były same, On żył i wyprzedził ich w drodze. Radosna wieść miała moc, aby wyrwać je z tego zamkniętego kręgu, który nie pozwalał im zobaczyć, że kamień został odsunięty i że wylane perfumy miały o wiele większą moc niż ta, która jest zapowiedzią jedynie czegoś złego. Zmartwychwstanie jest źródłem naszej radości i nadziei i przemienia nasze działanie. Nasze namaszczenia, wysiłki, nasze czuwanie i towarzyszenie w tym czasie nie są daremne i takimi nie będą; nie są działaniem, które jest posługą wobec umarłego. Za każdym razem, gdy bierzemy udział w Męce Pańskiej, gdy uczestniczymy w cierpieniu naszych braci, a także przeżywając własne cierpienie, w naszych uszach rozbrzmiewa nowość zmartwychwstania: nie jesteśmy sami, Pan wyprzedza nas na naszej drodze, odsuwając kamienie, które nas paraliżują. Ta dobra nowina sprawiła, że kobiety wróciły tą samą drogą, aby odnaleźć apostołów i uczniów, którzy pozostawali w ukryciu, i powiedzieć im: „Życie, które na krzyżu zostało wykorzenione, zniszczone, unicestwione, zbudziło się i znów bije”[1]. To jest nasza nadzieja, której nikt nam nie może skraść, zniszczyć lub zaśmiecić. Całe to życie poświęcone służbie i miłości, które ofiarowaliście w tym czasie, zacznie na nowo bić. Wystarczy otworzyć szczelinę, aby namaszczenie, którym Pan chce nas obdarzyć, rozlało się z siłą, której nikt i nic już nie zatrzyma, i by pozwoliło nam odnowionym spojrzeniem kontemplować pełną cierpienia rzeczywistość.

Podobnie jak kobiety z Ewangelii, także i nas raz za razem zaprasza się, aby wrócić tą samą drogą i pozwolić się przemienić przez wielkanocną wiadomość: Pan może zawsze dzięki swej nowości odnowić nasze życie i naszą wspólnotę (por. Evangelii Gaudium 11). W tej pełnej cierpienia krainie Pan pragnie odrodzić piękno i ożywić nadzieję: „Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie?” (Iz 43,19). Bóg nigdy nie porzuca swojego ludu, jest zawsze przy nim, szczególnie w chwilach, gdy cierpienie staje się jakby bardziej obecne.

Jeśli jest coś, czego mogliśmy nauczyć przez cały ten czas, to jest nim to, że nikt samotnie się nie uratuje. Wobec tej niewidzialnej obecności ukazującej kruchość, z której jesteśmy stworzeni, upadają granice, rozsypują się mury, a wszystkie fundamentalistyczne przemowy tracą na znaczeniu. Wielkanoc jednoczy nas jednak i zachęca do tego, aby przypomnieć sobie o innej niewidzialnej i pełnej szacunku względem każdego z nas obecności: hojnej i przebaczającej, która nie łamie trzciny nadłamanej ani nie gasi knotka o nikłym płomyku (por. Iz 42,2-3), aby zaczęło w nas bić nowe życie, które pragnie się nam wszystkim ofiarować. Jest to tchnienie Ducha, który otwiera horyzonty, budzi kreatywność i odnawia nas w braterstwie, aby móc powiedzieć „oto jestem” i stanąć wobec ogromnych i pilnych zadań, które na nas czekają. Koniecznym jest rozpoznanie i znalezienie tętna Ducha, aby wraz z innymi promować działania, dzięki którym możemy świadczyć i ukazywać nowe życie, które Pan pragnie zrodzić w tym konkretnym momencie historii. Jest to czas Pana KAIROS, który domaga się od nas, abyśmy nie zgadzali się na środki zastępcze lub paliatywne, nie zadawalali się nimi, a tym bardziej ich nie usprawiedliwiali, gdyż uniemożliwią nam one właściwe zrozumienie rzeczywistości i sprawią, że nie przyjmiemy w pełni poważnych konsekwencji tego wszystkiego, czego doświadczamy. Jest to właściwy czas, aby rozbudzić w sobie wyobraźnię i odkryć to, co należy zrobić w oparciu o realizm, jaki może nam zapewnić jedynie Ewangelia. Duch, którego nie można zamknąć ani zinstrumentalizować za pomocą ustalonych lub dawno przebrzmiałych schematów, sposobów działania lub struktur, proponuje nam, abyśmy włączyli się w to dzieło, które sprawia, że „Oto czynię wszystko nowe” (Ap 21,5).

W tym czasie zdaliśmy sobie sprawę ze znaczenia „zjednoczenia całej rodziny ludzkiej w dążeniu do zrównoważonego i zintegrowanego rozwoju”[2]. Każde pojedyncze działanie nie jest działaniem wyizolowanym, lecz posiada daleko idące konsekwencje dla innych, dobre lub złe, ponieważ wszystko w naszym wspólnym domu jest ze sobą połączone. Jeśli zatem władze sanitarne nakazują obowiązkowe zamknięcie się we własnych domach, to czynią to możliwym wszyscy mieszkańcy, świadomi swojej współodpowiedzialności za powstrzymanie rozprzestrzeniania się pandemii. „Nagła sytuacja, jak na przykład COVID-19, może zostać pokonana przede wszystkim dzięki przeciwciałom solidarności”[3]. Jest to lekcja, która przełamie cały fatalizm, w jakim się zanurzyliśmy. Ona pozwoli nam poczuć się jak architekci i bohaterowie wspólnej historii, a tym samym razem reagować na tak wiele chorób, które dotykają miliony naszych braci i sióstr na całym świecie. Nie możemy pozwolić sobie na pisanie obecnej i przyszłej historii przez odwracanie wzroku od cierpienia tak wielu osób. Pan skieruje do nas kiedyś pytanie: „gdzie jest twój brat?” (Rdz 4,9). Miejmy nadzieję na to, aby w naszej odpowiedzi objawiła się dusza naszych narodów, ten rezerwuar nadziei, wiary i miłości, w którym zostaliśmy stworzeni, a który przez tak długi czas znieczuliliśmy lub zagłuszyliśmy.

Jeśli zaczniemy działać jako jeden lud, także wobec innych epidemii, które nam zagrażają, będziemy mogli odnieść rzeczywisty sukces. Czy będziemy umieli zachowywać się odpowiedzialnie w obliczu głodu, który dotyka tak wiele osób, wiedząc równocześnie, że pożywienia starczy dla wszystkich? Czy nadal będziemy odwracali wzrok ze współwinnym milczeniem w obliczu wojen napędzanych pragnieniem panowania i władzy? Czy będziemy skłonni zmienić nasz styl życia, który pogrążył wiele osób w ubóstwie, promując i zachęcając nas do prowadzenia bardziej wstrzemięźliwego życia, które umożliwi sprawiedliwy podział dóbr? Czy jako wspólnota międzynarodowa podejmiemy niezbędne środki do ograniczenia dewastacji środowiska, czy też nadal będziemy zaprzeczali oczywistości? Globalizacja obojętności nadal będzie nam zagrażała i kusiła nas na naszej drodze… Miejmy nadzieję, że Pan znajdzie nas z niezbędnymi przeciwciałami sprawiedliwości, miłości i solidarności. Nie bójmy się żyć alternatywą cywilizacji miłości, która jest „cywilizacją nadziei: przeciw udręce i lękowi, smutkowi i zniechęceniu, bierności i zmęczeniu. Cywilizację miłości buduje się codziennie, nieprzerwanie. Wymaga zaangażowania wszystkich. Dlatego też wymaga ona zaangażowanej wspólnoty braci”[4].

W tym czasie ucisku i żałoby jest moim pragnieniem, abyś – tam gdzie jesteś – doświadczył Jezusa, który przychodzi, aby cię spotkać, wita cię i mówi: „Raduj się” (Mt 28,9). Niech będzie to pozdrowienie, które mobilizuje nas do zwoływania i przepowiadania dobrej nowiny o Królestwie Bożym.

Franciszek 17.04.2020

[1] R. Guardini, El Señor, 504.
[2] Encyklika Laudato si’, 13.
[3] Papieska Akademia Życia, Pandemia a powszechne braterstwo. Uwagi na temat kryzysu wywołanego Covid-19 (30 marca 2020), s. 4.
[4] Eduardo Pironio, Diálogo con laicos, Buenos Aires 1986.

Tekst papieża Franciszka w formie rękopisu otrzymała gazeta „Vida Nueva”. Został opublikowany w dniu 17.04.2020. Tłumaczył z hiszpańskiego Kasper Kaproń OFM. Cytujemy za Przewodnikiem Katolickim, korekta i opr. REFA

1000 Characters left