• Dzie Ziemi 2020
  • Cytat Franciszek
  • jak jest teraz zmiany klimatu
  • Boska ziemia
  • Papież Franciszek na Dzień Ziemi. Żyjemy we wspólnym domu jako jedna rodzina ludzka w różnorodności biologicznej z innymi stworzeniami.
  • Papieski plan na zmartwychwstanie po pandemii. Potrzebne jest zjednoczenie całej rodziny ludzkiej w poszukiwaniu zrównoważonego i integralnego rozwoju.
  • W rolnictwie obok zmian klimatu nie można przejść obojętnie, ponieważ mają one namacalny i brzemienny w skutki wpływ na cykl i jakość upraw, na czas zasiewów i zbiorów.
  • Zielone Słowa BOSKIEJ ZIEMI.To przewodnik porządkujący wzajemne relacje Kościoła katolickiego z tematyką ochrony przyrody, środowiska, klimatu i ekologii.

Wzruszyła mnie pasja, z jaką Papież Franciszek komentował Ewangelię z niedzieli Dobrego Pasterza. Przekonywał, że diabeł usiłuje nas okraść z dnia dzisiejszego i ogrywa nas fałszywymi kartami „wczoraj” i „jutro”. A tymczasem gospodarskie, chrześcijańskie i ekologiczne myślenie ma ogarniać spojrzeniem przede wszystkim „dzisiaj”. Mamy całe pokolenie wytrącone z normalnego nurtu dziecięcego i młodego życia. Zatrzymani blisko domów, musimy te problemy z dnia na dzień rozwiązywać. To może być niepowtarzalna okazja do przekazania dzieciom i młodym nie tylko ekologicznej wiedzy, ale i ekologicznej postawy i pasji.  

Chińscy ekolodzy ogłosili z dumą, że ograniczenia w funkcjonowaniu przemysłu tak bardzo poprawiły jakość powietrza, że uratowało to życie tysiącom ludzi. Tym, co umierali przedwcześnie przez smog. Ci ekolodzy twierdzą, że uratowanych jest więcej niż tych, których zabrała zaraza COVID-19. Europejscy ekolodzy donoszą, że plany „zielonego ładu ekologicznego” są zagrożone, bo z chwilą gdy przemysł, energetyka i turystyka zaczną rozwijać się gwałtownie, aby odzyskać utracone przez epidemię zarobki, nikt nie zechce szanować norm zmniejszonej emisji gazów i pyłów. Warszawscy ekolodzy biadają, że chociaż ruch samochodowy zmniejszył się znacznie, stołeczne powietrze wcale się nie poprawia. Dane dotyczące suszy, topnienia lodowców, pożarów lasów od Syberii po Australię ciągle są alarmujące, nadal są publikowane, ale uwagę dziennikarzy i publiczności przyciągają głównie liczby i prognozy zachorowań, zgonów, kwarantanny. Pandemia nie ustępuje, ale zmęczenie, chciwość, niecierpliwość przyspieszają proces „odmrażania” i przynoszą nowe fale ostrzeżeń, prognoz, postulatów. Jesteśmy więc zarazem unieruchomieni w domach, odgrodzeni maskami i dystansem, a jednocześnie wciągnięci w wir sporów, sprzecznych alarmów, bezradnego tumultu. Gdzie jest cisza? W oddechu przyrody i w cierpliwym trwaniu Kościoła.

Wzruszyła mnie pasja, z jaką Papież Franciszek komentował Ewangelię z niedzieli Dobrego Pasterza. Tak przekonywająco i ostro mówił o tym, którego Ewangelia przedstawia jako złoczyńcę chcącego uprowadzić cudze stado z owczarni. Mówił Franciszek tak, jakby podsłuchał wiele godzin najgłupszych naszych rozmów z czasu klęski pandemii i suszy. Przekonywał, że diabeł usiłuje nas okraść z naszego dnia dzisiejszego, że ze zręcznością zawodowego szulera ogrywa nas fałszywymi kartami „wczoraj i „jutro”.
Jesteśmy wystawieni na jego sztuczki, bo pandemia, która jest niewolą, wygnaniem, ograbieniem z nadziei, skłania nas i wabi do mówienia o przeszłości – do śledzenia, ile straciliśmy i kto zawinił. Kłaniamy się bożkowi „wczoraj”. Powtarzamy trującą mantrę „a trzeba było”. Jesteśmy na diable sztuczki wystawieni, bo kłaniamy się bożkowi „jutro”, opowiadając z lękiem o bliskiej katastrofie ekologicznej i jednym tchem o nowych niszczących pandemiach. Albo w innych scenariuszach czci dla bożka „jutra” snujemy marzenia o „nowej normalności”, o świecie, który jednym pstryknięciem przemieni się w zielony dobrobyt z powietrzem bez smogu, powszechnym zatrudnieniem, tanią i zdrową żywnością.

A tymczasem gospodarskie, chrześcijańskie i ekologiczne myślenie ma ogarniać spojrzeniem przede wszystkim „dzisiaj”. Dzisiaj mamy wysuszoną ziemię, usychające sady, zagrożone pożarami lasy. Dzisiaj mamy nowy problem „śmieci pandemicznych” – rękawic, maseczek na ulicach, przed sklepami, na skwerach, setek ton zakażonych odpadków ze szpitali leczących COVID-19. Ważniejsze jeszcze – mamy całe pokolenie od przedszkola po maturę wytrącone z normalnego nurtu dziecięcego i młodego życia, oddane nam na wychowanie przez szkołę posyłającą tylko przez internet sygnały zdalnego nauczania.
Sam jestem bezradnym zdalnie uczącym belfrem i świetnie wiem, czego moim studentom nie mogę dać. Zobaczmy, proszę, tę szansę, jaką mamy mimo ograniczonych możliwości osobistego kontaktu. Stajemy wobec problemów na dziś – ostrożności obywatelskiej, śmieci, higieny, pomocy starszym i niepełnosprawnym. Mogą się one wydać banalne. Popatrzmy – zatrzymani blisko domów, w swoich mieszkaniach, na osiedlach musimy te problemy z dnia na dzień rozwiązywać na oczach młodszych – teraz nie idą do szkoły, jutro pójdą, ale będą nas widzieć. To może być niepowtarzalna okazja do przekazania dzieciom i młodym nie tylko ekologicznej wiedzy, ale i ekologicznej postawy i pasji. Niech widzą ogrom ekologicznych zadań – w skali globu, w skali zagrożonej brakami wody Polski, ale przede wszystkim w skali naszych wspólnych zadań, w zasięgu pracowitych rąk. Trzeba już teraz uczyć się sposobów oszczędzania wody, gromadzenia deszczówki, nawadniania upraw. Trzeba uwalniać się od śmieci, prawować z samorządami o wywózkę odpadków. Bardzo ograniczone będą w tym roku wyjazdy wakacyjne. Pokażmy własnym przykładem, że to nie klęska, rozpacz. Tu, gdzie przychodzi nam żyć właśnie dziś, właśnie dziś może być piękniej, bardziej zdrowo.
Piotr Wojciechowski

1000 Characters left