• RiabininCzas przemian i nawrócenia ekologicznego trwa nieustannie. Matka Ziemia i myślenie ekologiczne.
  • cop karuzela
  • cytat
  • encyklika karuzela
  • Boska ziemia
  • encyklika
  • Czas przemian i nawrócenia ekologicznego trwa nieustannie. Matka Ziemia i myślenie ekologiczne.
  • Przemówienie papieża Franciszka do uczestników spotkania „WIARA I NAUKA: W KIERUNKU COP26”
  • Ekologia encykliki Fratelli tutti
  • Zielone Słowa BOSKIEJ ZIEMI.To przewodnik porządkujący wzajemne relacje Kościoła katolickiego z tematyką ochrony przyrody, środowiska, klimatu i ekologii.
  • Ekologia to ważna część nauczania Kościoła – wywiad KAI z o. Stanisławem Jaromi

biblioteka laudatosi jp2 biblioteka laudatosi benedykt xvi biblioteka laudatosi kkwpolscesqr

biblioteka laudatosi dol dzielo stworzenia biblioteka laudatosi dol ochrona srodowiska biblioteka laudatosi dol ekologia integralna biblioteka laudatosi dol encyklika laudatosi

Kwestie związane z ochroną środowiska możemy odnaleźć już w nauczaniu Pawła VI. Podczas I Konferencji ONZ w sprawie środowiska naturalnego w Sztokholmie w 1972 r. papież skierował list do sekretarza generalnego Maurice’a Stronga – wskazał w nim na związki człowieka i przyrody, która jest warunkiem koniecznym istnienia i rozwoju ludzi. W trakcie trwania konferencji przekazano również „Stanowisko Stolicy Apostolskiej wobec ochrony środowiska naturalnego” – dokument opracowany przez ekspertów na polecenie Pawła VI. Tekst podkreśla, że ochrona środowiska to problem sumienia i kultury, a „zasoby naturalne są wspólną własnością całej ludzkości”. 

 

STANOWISKO WOBEC OCHRONY ŚRODOWISKA NATURALNEGO CZŁOWIEKA z 1972

Stolica Apostolska – nie posiadając terytorium państwowego w zwykłym tego słowa znaczeniu – nie ma w dziedzinie ekologii doświadczeń dających się porównać z doświadczeniami innych rządów, do których zwrócił się sekretarz generalny konferencji. Niemniej jednak sprawy ochrony środowiska nie są jej obce. Z tytułu swej misji i z wielu innych powodów Stolica Apostolska jest żywo zainteresowana wszystkim, co dotyczy zarówno życia jednostek, jak i całych społeczeństw.

Uznała więc za swój obowiązek uważne śledzenie w miarę jak się pojawiają – nowych problemów stawianych świadomości wspólnoty narodów przez „szczególne zjawisko odwracania się technicznego postępu cywilizacji przeciwko niej samej, gdy – poprzez postęp naukowy, ciążąc do nieograniczonego wykorzystania materii – cywilizacja doprowadza do skażenia wody i powietrza (nie wymieniając już innych dóbr naturalnych), bez których najbardziej elementarny ludzki dobrobyt staje się niemożliwy”. Słowa te są wyjęte z niedawnego (27 marca 1971) przemówienia Ojca Świętego, które skierował on do uczestników kongresu poświęconego problemowi zanieczyszczenia wód i powietrza, jaki odbył się w Rzymie, zorganizowany przez Międzynarodowy Instytut Badań Prawnych. 16 listopada 1970 Ojciec Święty poświęcił sprawie środowiska naturalnego zasadniczej wagi fragment przemówienia wygłoszonego do zgromadzenia ogólnego FAO. Na koniec, 31 marca 1971, przenosząc rozważania na płaszczyznę moralną, Ojciec Święty gruntownie przeanalizował to, co nazwał ekologią moralną.

Niniejszy raport jest odpowiedzią Stolicy Apostolskiej na prośbę zawartą w liście sekretarza generalnego konferencji sztokholmskiej z 26 czerwca 1970 (EC 114/23). Stolica Apostolska nie mogła odrzucić tej sposobności przedstawienia – w stosownej dla niej płaszczyźnie badań i refleksji – „wskazań dotyczących działania na rzecz ochrony i udoskonalenia środowiska człowieka, zapobiegania jego dewastacji, niedopuszczania do niej dzięki współpracy międzynarodowej, wskazań uwzględniających także szczególną doniosłość zapobiegania pojawieniu się podobnych trudności w krajach rozwijających się” (A/RES/2581 [XXIV]). Są to słowa rezolucji zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych. Jest sprawą oczywistą, że raport Stolicy Apostolskiej nie został sporządzony według planu dostarczonego przez generalnego sekretarza. Jednak każdy z zawartych w nim elementów został rozważony przez naszych ekspertów, którzy przestudiowali również, z najgłębszym zainteresowaniem, liczne dokumenty przygotowane w związku z dwoma posiedzeniami komitetu przygotowawczego oraz sprawozdania z tych posiedzeń.

Część pierwsza przedstawia wyniki badań i rozważań, które najwyższy autorytet Kościoła od lat poświęca zagadnieniu środowiska naturalnego człowieka. Część druga, o wiele krótsza, przedstawia zasady i poczynania charakteryzujące nieustanny wysiłek konserwatorski władz Miasta Watykańskiego, poświęcony niezrównanym dziełom sztuki zgromadzonym na jego obszarze.

 

WYNIKI ROZWAŻAŃ I BADAŃ STOLICY APOSTOLSKIEJ NA TEMAT ŚRODOWISKA NATURALNEGO CZŁOWIEKA

 

I
Człowiek i jego środowisko

Życie i dobrobyt człowieka zależą od jego środowiska naturalnego. Odkąd człowiek pojawił się na Ziemi, żyje w „środowisku”. Dzięki wzajemnej adaptacji równowaga ekologiczna ustaliła się w postaci znanej od wieków, która w zasadzie zadowalała poprzednie pokolenia. Środowisko bowiem – nawet gdy wchodzą w jego skład elementy, które człowiek musi zmodyfikować, aby stały się dlań użyteczne – nie jest czymś obcym, nie jest wrogie dla człowieka, którego zewsząd otacza. Stosunek pomiędzy człowiekiem a środowiskiem podobny jest do czerpania z nieustannie płynącego źródła pożywienia, bogactwa, zachowywania życia: „Pod pewnymi względami środowisko jest dla człowieka tym, czym woda dla ryby, która żyje w niej, porusza się, czerpie z niej swe podstawowe i niezbędne pożywienie” (Paweł VI, przemówienie z 27 III 1971).

Ponieważ zaś obecnie środowisko wydaje się być chore, do głębi zakłócone, a tym samym zakłócające nasze życie – niepokój wciąż rośnie. Niepokój ten skłonił wspólnotę narodów do zwołania w 1972 roku w Sztokholmie konferencji Narodów Zjednoczonych w sprawie środowiska naturalnego. Jednak ci, którzy tę konferencję przygotowują, oraz ci, którzy przygotowują się do niej, muszą oprzeć swe prace o podstawową zasadę: środowisko naturalne jest powołane do służenia człowiekowi. Służyło mu i dotychczas służy w zasadzie dobrze. W innym bowiem wypadku, człowiek – będąc tak bardzo zależny od środowiska – zniknąłby z powierzchni Ziemi. Konferencja sztokholmska zaalarmuje tę część opinii publicznej, która do tej pory wykazywała niebezpieczną obojętność wobec współczesnych zagadnień środowiska człowieka. Podejmie ona zarówno doraźne, jak też długofalowe decyzje dotyczące zagrożonych dziedzin. Jednak wszystkie te kroki będą skuteczne jedynie wtedy, gdy niebezpieczeństwa zostaną przestudiowane i przedstawione w oparciu o pogłębioną wiedzę i realistyczną koncepcję prawdziwej równowagi ekologicznej, o którą troska dziś zanikła. Coraz liczniejsze rzesze ludzi są niedożywione i coraz słabiej chronione przez ich środowisko; dla nich jest to jeszcze jednym powodem przeświadczenia, że środowisko winno służyć dostarczaniu dostatniego wyżywienia oraz ochronie człowieka. Nawet wtedy, gdy człowiek, niczym uczeń czarnoksiężnika, wyzwala niszczycielskie siły – pozostaje w nim i w jego środowisku potencjalna możliwość naprawy i ponownej adaptacji. Bóg nie tylko stworzył życie, lecz udzielił mu też siły przetrwania. Należy walczyć z błędami, które powodują niszczenie środowiska naturalnego, lecz jednocześnie dzięki pogłębionym studiom i refleksjom należy czuwać, aby nie została rozerwana jedność najgłębsza: jedność człowieka i jego środowiska. Pogląd przeciwny byłby poglądem pesymistycznym i błędnym z punktu widzenia naukowego, psychologicznie destrukcyjnym. Wspólnota narodów nie może przybyć do Sztokholmu powodowana lękiem i paniką, lecz przepojona duchem decyzji i nadziei.

Komitet przygotowawczy podczas swej drugiej sesji przedyskutował zagadnienie kształcenia specjalistów i wymiany informacji (A/Conf. 48/PC 9 n. 68–72). Oba tematy pozostają aktualne jak o tym świadczy odsyłacz 72d. Studia nad kwestią pierwszą doprowadziły do sformułowania następującego zalecenia: aby przygotowania były prowadzone z punktu widzenia umożliwienia podjęcia określonych kroków na skalę międzynarodową, mających na celu kształcenie i formowanie specjalistów z różnych dziedzin ochrony środowiska (tamże, 68). Czy można wyrazić pragnienie, aby ci specjaliści, których kompetencja jest niezaprzeczalna, nie pozostawali jedynie technikami zamkniętymi we własnej dyscyplinie, lecz aby dopomożono im w uzyskaniu szerszej, pozytywnej perspektywy, która zagwarantuje ich badaniom i działalności prawdziwie humanitarną skuteczność? Ekologia w proponowanym ujęciu jest nauką dopiero powstającą. Nikt lepiej od nas nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo musi ona przestrzegać ścisłości metod naukowych i technicznych. Jeżeli jednak uznajemy, że istnieje „prawda ekologiczna”, to uznać też musimy, że dyscyplina ta, jakkolwiek młoda, rzeczywiście istnieje i że jej jedność jest źródłem jej wartości. Jeżeli – jak tego pragniemy – ekologia zostanie włączona przez państwa do programu nauczania, poczynając co najmniej od wyższych klas szkoły podstawowej, aby każdy znał jej podstawowe zasady, ekologia, której trzeba będzie nauczać, będzie ekologią zintegrowaną.

Pójdziemy jeszcze dalej: środowisko naturalne nie służy wyłącznie fizycznemu, biologicznemu i ekonomicznemu rozwojowi człowieka. Tak jak materialny wpływ środowiska nie ogranicza się do oddziaływania na fizyczne cechy człowieka, który jest wszak jednością, tak całość uwarunkowań środowiskowych nie ogranicza się do sfery fizycznej i nieożywionej. W swym przemówieniu z 27 marca 1970 roku Ojciec Święty powołał się na przenikliwe i paradoksalne sformułowanie Teilharda de Chardin o duchowej mocy materii. Materia przecież nie stanowi całości środowiska. Środowisko wiele daje człowiekowi, ten jednak ze swej strony odpłacał mu nie tylko dziełem zniszczenia, lecz – początkowo przede wszystkim – ujawniał tkwiące w nim potencjalne możliwości, organizował je, systematyzował, „humanizował”. Doskonale wyraża ten aspekt coraz częściej używane wyrażenie „jakość środowiska”. Dlatego pośród tematów, które mają być poruszane w związku ze sprawą środowiska naturalnego człowieka (tak podczas konferencji przygotowawczej w Pradze w roku 1971 jak na samej konferencji sztokholmskiej w roku 1972), odnajdujemy aspekty społeczne, oświatowe i kulturalne środowiska naturalnego. Drugie posiedzenie komitetu przygotowawczego, przyznając tematowi „ochrony” stopień priorytetowości poziomu trzeciego, napisało w tytule odpowiedniego rozdziału: Regiony naturalne, kulturalne, lub historyczne (A/Conf. 48, PC 9 D. I, nr 53). Jednak rozdział pod tym tytułem nie zawiera żadnych odniesień do dwu ostatnich zagadnień. Jest to sprawa poważna. Czas jeszcze, aby temu zaradzić: człowiek musi bronić swego środowiska przede wszystkim po to, aby zapewnić sobie rozwój osobisty i społeczny, zaspokoić swą potrzebę pokoju, kontemplacji i miłości. Wykorzystywanie zasobów naturalnych warunkuje, jak już powiedzieliśmy, istnienie całego człowieka i dlatego jest tak poważnym problemem sumienia i kultury.

Prace podjęte dla przygotowania konferencji sztokholmskiej, a przede wszystkim – miejmy nadzieję – te, które prowadzić będą międzyrządowe grupy pracy powołane przez drugie posiedzenie komitetu przygotowawczego, pozwolą na zinwentaryzowanie i usystematyzowanie różnorodnych niebezpieczeństw, które ze strony współczesnego człowieka zagrażają środowisku naturalnemu. Sukces konferencji sztokholmskiej zagwarantować może jedynie ścisła metodyczność tych prac i trzeźwy realizm. Uważamy jednak za nasz obowiązek podkreślenie, że w pracach przygotowawczych należy nadać właściwą rangę problemom podstawowym, badaniom prowadzonym z punktu widzenia nauk humanistycznych, groźbom zawisłym nad cennymi zdobyczami kultury i etyki. Troska o skuteczność działania, która przyświecała ustalaniu priorytetów podczas drugiej sesji komitetu przygotowawczego przyczyniła się zapewne do usunięcia na plan dalszy niektórych z tych zasadniczych spraw. Czyż raport komitetu przygotowawczego nie mówi o aspektach oświatowych, społecznych i kulturalnych: „że uznając całą wagę tego tematu jako przedmiotu dyskusji, wiele delegacji wyraziło życzenie, aby konferencja sztokholmska nie poświęcała mu więcej uwagi i czasu niż jest to niezbędnie konieczne” (A/Conf. 48, PC 9, n. 25). Wobec jawnie deprecjonującego charakteru tego życzenia nie od rzeczy będzie przypomnienie obrad dwudziestej siódmej sesji komisji praw człowieka w dniach od 16 do 19 marca 1971 na temat wpływu postępu nauki i techniki na prawa człowieka. Przedstawiciel jednej z nierządowych organizacji katolickich stwierdził bardzo trafnie: „Pozostawajcie specjalistom i technikom wszystko, co dotyczy chemicznego, bakteriologicznego i fizycznego zanieczyszczenia środowiska, z wielką troską myślimy o psycho–socjo–kulturalnym środowisku człowieka. Aby żyć pełnią życia, człowiek potrzebuje wokół siebie odpowiedniego środowiska naturalnego” (E/CN/4/NGO/159, p. 4).

 

II
Zasoby naturalne są wspólną własnością całej ludzkości

Obecnie, a zapewne jeszcze przez długi okres czasu, ludzkość będzie musiała w zaspokajaniu swych potrzeb ograniczyć się do zasobów naszej planety. Zasoby te (powietrze, woda, minerały, świat roślinny i zwierzęcy, przestrzeń życiowa itp.), jakkolwiek ogromne, nie są przecież nieograniczone. Ich eksploatacja prowadzi, pod naciskiem wzrastającej bez ograniczeń konsumpcji, do zubożenia zasobów. Wyraża się to zarówno w formie postępującego wyczerpywania zasobów nieodnawialnych i dewastacji środowiska naturalnego oraz jego zasobów, jak i w postaci ich bezplanowego wykorzystywania i akumulacji odpadów.

Wprawdzie biosfera wykazuje zadziwiającą zdolność do samoobrony, „autoasenizacji” i odzyskiwania równowagi. Jednak możliwości te są również ograniczone. Ograniczony jest też postęp techniczny, który mógłby powiększyć zdolność samoobrony biosfery, podczas gdy wzmożona produkcja tworzyw sztucznych i substancji radioaktywnych osiąga takie rozmiary, że wydaje się, iż przekroczyliśmy poziom tolerancji neutralizowania jej efektów negatywnych i oszczędzenia ludzkości rozlicznych skutków toksycznych. Jednym słowem, sięgając po bogactwa biosfery, człowiek nie umiał zachować umiaru. Wynikło stąd poważne zachwianie równowagi ekologicznej. A możemy dostrzec niebezpieczeństwo zakłóceń jeszcze poważniejszych. Jeżeli przeciwdziałanie nie będzie powszechne i wystarczająco energiczne, groźba, która zawisła nad przyszłością, będzie nieporównalnie większa od tej, która dziś nas niepokoi.

Pojawia się tu podstawowy problem moralny: zasoby naturalne są wspólną własnością całej ludzkości. Żadna jednostka, żaden naród i – podkreślamy to z całą mocą – żadne pokolenie nie ma prawa bezpodstawnie ich sobie przywłaszczać i roztrwaniać na swój użytek. Ta zasada powszechnego przeznaczenia środowiska naturalnego i jego bogactw jest kamieniem węgielnym naturalnego porządku ekologicznego. Wszystkie inne stwierdzenia są z nią związane. Ten, kto korzysta z bogactwa środowiska naturalnego, nie może tracić z pola widzenia innych ludzi – i tych z nim współcześnie żyjących, i tych, którzy przyjdą jutro. Tak więc spojrzenie ekologiczne prowadzi nas do wyodrębnienia nowego wymiaru koncepcji własności, która wyklucza arbitralność i egoizm w użytkowaniu dóbr danych przez naturę.

Jesteśmy więc wszyscy zobowiązani do takiego działania, aby podstawowym punktem wyjściowym postępującej eksploatacji zasobów Ziemi, które zapewniają człowiekowi pracę, rozwój techniki i kultury, było dobro wszystkich i aby zasoby te były przedmiotem sprawiedliwego podziału. Bowiem, jeżeli prawdą jest, że Stworzyciel szczodrobliwie obdarzył naturę wszystkim, co potrzebne jest dla istnienia ludzkości, to prawdą jest również, że zarządzanie tymi dobrami powierzył inteligencji i wolnej woli człowieka. Jednostka jest odpowiedzialna przed całą rodziną ludzką za takie użytkowanie dóbr, które nie pozbawiałoby innych należnej im części – za zapewnienie sprawiedliwego podziału i wzięcie w nim pod uwagę potrzeb obecnych i przyszłych, co jest dla niej zobowiązaniem wobec przyszłych pokoleń. My, którzy jesteśmy jakby spadkobiercami minionych wieków i którzy zbieraliśmy owoce z pracy ludzi nam współczesnych, mamy zobowiązania wobec wszystkich ludzi. Z tej przyczyny nie godzi się nam poniechać wszelkiej troski o tych, przez których po naszej śmierci rozszerzać się będzie na przyszłość rodzina ludzka. Wzajemne powiązanie wszystkich ludzi, które jest faktem, nie tylko przynosi nam dobrodziejstwa, ale również rodzi obowiązki („Populorum progressio” 17).

Niech zostanie tu powiedziane, że stwierdzenia te określają rolę, jaką młodzi – ci, „którzy w roku 2000 podejmą odpowiedzialność za wielką rodzinę ludzką” (Paweł VI do FAO) powinni odegrać w powodzeniu konferencji sztokholmskiej. Wymieniono na ten temat wiele interesujących poglądów podczas prac drugiej sesji komitetu przygotowawczego. Szkoda, że tak niewielkie znalazły one odbicie w samym raporcie (A/Conf. 48/PC 9, n. 109). Około 12 organizacji młodzieżowych przedłożyło sesji dokumenty (A/Conf. 48/PC[II]CRP/16). Należy mieć nadzieję, że ten przejaw zainteresowania konferencją sztokholmską, który na razie wyraził się w postaci sugestii dotyczących przede wszystkim spraw organizacyjnych, pociągnie za sobą propozycje dotyczące sedna problemu i że pochodzić one będą również ze środowisk nie przejawiających dotychczas działalności. Jeżeli istnieje dziedzina, w której konieczny jest dialog i współpraca między pokoleniami, to jest nią przede wszystkim środowisko naturalne stanowiące wspólną własność jednych i drugich. Działania współczesnych użytkowników są zbyt brzemienne w konsekwencje, aby przyszli użytkownicy nie mieli prawa do tego, żeby brano pod uwagę ich poglądy i zamiary. To dzięki upływowi czasu ludzkość odkrywa, w sposób mniej lub bardziej doskonały, solidarność i współzależność wszystkich. Jedynie połączenie wysiłków na rzecz zbudowania przyszłego losu ludzkości nie pozwoli jej zginąć.

 

III
Obrona biosfery jest sprawą w pełni ludzką

Powiedzieliśmy już wystarczająco dużo, aby dać do zrozumienia, że naszym zdaniem sama koncepcja biosfery implikuje najściślejszą solidarność między człowiekiem a środowiskiem, w którym on żyje. Wszystko to jest jednocześnie wysoce złożone, gdyż problem ekologii obejmuje wszystkie wymiary życia człowieka, tak na płaszczyźnie biologicznej, jak kulturalnej i społecznej. Na wszystkich tych obszarach spotykamy się dziś z najpoważniejszymi przejawami obserwowanego współcześnie zakłócenia stosunku między człowiekiem a środowiskiem. Na płaszczyźnie biologicznej obserwujemy alienację zamącającą wielkie cykle geobiologiczne, które gwarantują harmonijne funkcjonowanie biosfery. Problemy, które ujawniają badania współczesnych nam procesów genetycznych, należą do najniebezpieczniejszych nawet wtedy, gdy nie pozwolimy się zwieść alarmistycznym uproszczeniom popularyzatorów. Nie trzeba być urodzonym pesymistą, aby w dziedzinie kulturalnej i społecznej dostrzec objawy dekadencji fizycznej i duchowej, braku równowagi i niepokojów występujących we wszystkich krajach, objawów, które wprowadzają całą ludzkość w stan „zachwiania równowagi”, jeśli użyć wyrażenia ze współczesnej terminologii psychologicznej. Nie jest oczywiście wykluczone że powszechność niepewności objawiającej się w zachowaniu, aspiracjach i działaniach młodzieży współczesnej nie jest częściowo wynikiem niszczenia środowiska. W każdym razie, niepokój ten na swój sposób dowodzi – poprzez cierpienia i lęki, które z sobą niesie – że istnieje wspólnota losu rodzaju ludzkiego i że nikt nie może wyizolować się w swoim dobrobycie lub ubóstwie, w swych wyborach pokoju lub wojny.

Wracając do tematu wyczerpywania się zasobów naturalnych, musimy powiedzieć, że nie ma ludu, który nie czuje, iż staje się coraz biedniejszy i który nie czułby się wprost zagrożony w swym istnieniu. Zdanie sobie sprawy z rzeczywistości, jaką jest biosfera, wydawać się mogło jeszcze niedawno czymś odległym i nieokreślonym. Dziś zaś jesteśmy świadkami, jak rzeczywistość ta nabiera charakteru konkretnego i dramatycznego, decydującego dla całej ludzkości. Nie wszystkie zjawiska opóźnienia w rozwoju są spowodowane przez ciosy zadawane środowisku, lecz któż zaprzeczy, że wiele spośród nich – te, które dotyczą społeczno–kulturalnej sfery życia nie należą do najbłahszych – niejedno zjawisko nędzy, choroby, niedożywienia jest właśnie ich wynikiem. Czyż nawet kraje bogate nie podlegają poważnym kryzysom, ponieważ nieopatrznie trwoniły takie najcenniejsze dla życia zasoby, jak powietrze, wody, gleba? Najbardziej wydziedziczeni są zapewne najmniej świadomi grożącego im niebezpieczeństwa, lecz sekretarz konferencji bardzo trafnie stwierdził w swej deklaracji złożonej podczas drugiego posiedzenia komitetu przygotowawczego 8 lutego br.: „Uważam, że w rejonach uprzemysłowionych w coraz większym stopniu uznaje się, że kryzys środowiska naturalnego nie jest wyłącznie kwestią zanieczyszczeń przemysłowych i że problemy środowiska naturalnego wynikające z ubóstwa są nie mniej ostre, a z pewnością o wiele powszechniejsze, niż te których przyczyną jest obfitość. Okazało się, że we wszystkich społeczeństwach najwięcej do zyskania dzięki poprawie warunków środowiska mają biedni. Dysponują oni o wiele mniejszymi zasobami, które można by bezkarnie trwonić na kosztowne omyłki lub na równie drogie działania zaradcze. Głos ich musi być w pełni wysłuchany gdy podejmuje się kroki, które – jakkolwiek podejmowane przez innych – będą miały decydujący wpływ na ich przyszłość”.

Problem środowiska naturalnego i jego zasobów wymaga przede wszystkim pilnego sprawdzenia bilansu zysków i strat. Ekologia jest dyscypliną naukową, która zajmuje się zintegrowaną ekonomią przyrody ożywionej i nieożywionej, stanowiącej nierozerwalną całość. Rozszerza ona stare koncepcje gospodarowania przyrodą o wymagania ludzkie, czyniąc z człowieka centralny punkt odniesienia ekologii. Widzi w człowieku uczestnika świata fizycznego, świata zwierzęcego. Człowiek jednak nie tylko nie jest niewolnikiem sztywnych ram powiązań troficznych lub mechanicznych, ale wykracza nawet poza podstawowe związki łączące go z naturą. Człowiek wykazał – tak dawniej jak i obecnie – niewiarygodną umiejętność przekształcania oblicza Ziemi oraz samej struktury biosfery, litosfery, atmosfery i hydrosfery. Lecz właśnie poddany jego władaniu świat nakazuje człowiekowi, aby zatrzymał się i na nowo przemyślał swój stosunek do przyrody. Czyż władza, którą sprawuje, nie stała się stopniowo despotyczna? Eksploatacji nie ograniczał żaden rytm, żadne hamulce ani rozsądek. Niezależnie od tego, jaki moment uznamy za początek wymykania się spod praw rządzących losami biosfery, nadeszła dziś chwila nakazująca zupełne zrewolucjonizowanie dotychczasowej postawy. Postęp badań naukowych, narodziny licznych dyscyplin ekologicznych, ukazały człowiekowi spoczywającą na nim odpowiedzialność: każde jego działanie na środowisko naturalne może mieć dalekosiężne – tak złe jak i dobre – konsekwencje; konsekwencje sięgające w przestrzeni do granic Ziemi, a w czasie odczuwalne dłużej niż przez trzy lub cztery pokolenia. Chodzi o zmianę radykalną, o zwrócenie głęboko już zakorzenionego procesu. „Trzeba było tysiącleci, aby człowiek nauczył się panować nad przyrodą – czynić sobie Ziemię poddaną – jak mówi Biblia. Nadeszła chwila, aby opanował swe panowanie, a to niezbędne przedsięwzięcie wymaga nie mniejszej dzielności i niezłomności niż dzieło podbicia przyrody” (Paweł VI no FAO).

Aby głęboka przemiana, do której wzywamy, nastąpiła rzeczywiście, musi być ona przemianą moralną. Jedynie wielkie idee przewodnie pozwolą człowiekowi jej się poddać. Jedynie energia i przekonanie moralne pozwolą na skuteczne rozwiązanie stawianych przez nią zadań. Te decyzje moralne muszą uzyskać skuteczne sankcje wykonawcze. Przestępstwa ekologiczne, które wymierzone są w res omnium (traktowaną praktycznie jako res nullius) wymagają ustanowienia prawodawstwa dotyczącego spoczywającej na każdym odpowiedzialności i unaocznienia wszystkim przestępczego charakteru działań podejmowanych na szkodę dobra należącego do wszystkich, a więc do każdego. Już podczas wstępnych przygotowań do konferencji sztokholmskiej brano pod uwagę możliwości stworzenia pewnych instrumentów międzynarodowych popartych siłą przymusu. Jeżeli proces powoływania przez wspólnotę narodów tego aparatu zostanie w Sztokholmie jedynie zapoczątkowany, lub jeśli wejdzie w początkową fazę realizacji, konieczne jest przypomnienie podstawowych dla ekologii zintegrowanej zasad etycznych i moralnych, które mogłyby znaleźć potwierdzenie w deklaracji. Celem tego przypomnienia jest stworzenie zobowiązań, które sygnujące deklarację strony będą musiały podjąć w poszczególnych dziedzinach. Dla wyrażenia tej myśli do końca stwierdźmy, że obrona biosfery nie jest po prostu działaniem naukowym lub wynikiem funkcjonowania prawa pozytywnego – jest to sprawa w pełni ludzka.

 

IV
Ekologiczny aspekt niektórych zagadnień

Tak więc komitet przygotowawczy umieścił sprawę nadzoru i kontroli na szczeblu trzecim, a więc w rozdziale poświęconym tematom dojrzałym do podejmowania natychmiastowych decyzji. Zaleca on, aby umożliwiono konferencji sztokholmskiej zbadanie, czy kroki podejmowane obecnie na skalę regionalną lub światową w zakresie nadzoru i kontroli pewnych zmiennych środowiska naturalnego człowieka, mających związek z równowagą biosfery, zdrowiem i dobrobytem człowieka, odpowiadają potrzebom; zaleca też, aby ułatwić konferencji pełne wykorzystanie ustaleń istniejących i ich udoskonalenie (A/Conf. 48/PC 9, n. 46).

Tak więc komitet przygotowawczy wyznaczył grupie międzyrządowej, powołanej przez konferencję dla omówienia tej kwestii, zadanie ambitne. Pozostało jeszcze ustalenie, o jakie zmienne tu chodzi i według jakich kryteriów są one ustalane. W każdym razie stworzona została możliwość ponownego wyrażenia naszego pragnienia, aby zmienne te nie zostały ograniczone jedynie do takich dziedzin, lak geografia, meteorologia, ochrona atmosfery i aby nie pominięto problemów zniszczenia zdrowia ludzkiego, uwarunkowań społeczno–kulturalnych, ani też o wiele trudniejszych do uchwycenia, lecz nie mniej przez to realnych perspektyw, ku którym kierują się najbardziej uprawnione aspiracje ludzkie. Tak więc mówiąc o środowisku naturalnym, troszczono się o zależności między ochroną środowiska a rozwojem krajów Trzeciego Świata, niektórzy zaś specjaliści kładli nacisk na problemy demograficzne. Zupełnie niedawno, z okazji czterdziestej dziewiątej sesji rady wykonawczej Światowej Organizacji Zdrowia, eksperci od spraw zdrowia publicznego długo rozważali związek między zanieczyszczeniem środowiska naturalnego a zdrowiem, rozumianym zgodnie z jego definicją zawartą w konstytucji Światowej Organizacji Zdrowia (stan wszechstronnego dobrego samopoczucia fizycznego, psychicznego i społecznego).

Wszystkie te elementy mają związek z równowagą środowiska, szczególnie jeżeli definiujemy je tak, jak uczyniliśmy to w naszym „materiale do projektu deklaracji: Środowisko przyrodnicze jako naturalne środowisko człowieka obejmuje wszystkie zagadnienia i procesy oraz wpływy tak fizyczne jak biologiczne i społeczne, które – pośrednio lub bezpośrednio – mają dostrzegalny wpływ na dobrobyt jednostki i rodzaju ludzkiego pojmowanego jako całość. Jedne z tych czynników mogą być korzystne, inne szkodliwe. Jedne z nich pojawiają się spontanicznie inne są wynikiem działalności człowieka” (A/Conf. 48/PC[II]CRP 8/Add l).

Nie pretendujemy do wyznaczania linii postępowania międzynarodowego we wszystkich dziedzinach. Pragnęlibyśmy jedynie uwypuklić aspekt ekologiczny pewnych zagadnień, rozpatrywanych do tej pory jedynie z punktu widzenia polityki lub ekonomii. Czynimy tak w przekonaniu, że spojrzenie na nie z punktu widzenia ekologii posłuży ich szczęśliwszemu rozwiązaniu. W ten sposób powracamy do uczynionego już spostrzeżenia: podejście do pewnych żywotnych potrzeb z punktu widzenia ekologicznego przyczynia się do dojrzewania świadomości ponadnarodowej wspólnoty losu ludzi.

A. Technika i rozwój

Dla większości ludzi współczesnych pojęcie postępu kojarzy się z możliwością dysponowania rosnącą ilością dóbr materialnych i bogactwem. Najbardziej rozpowszechnionym kryterium oceny „rozwoju” kraju jest jego średni dochód na głowę mieszkańca. Im wyższa jest wysokość dochodu, tym kraj jest bardziej rozwinięty. Jednak już obecnie wkroczyliśmy w okres, w którym słuszność takiej skali jest podawana w wątpliwość. Dostrzega się, że rozwój nie jest prostą funkcją obfitości dóbr materialnych. Stanowi o nim połączenie poprawy materialnej jakości życia społeczeństwa i jednostki z poszanowaniem dla wymogów moralnych i społecznych.

Tymczasem zbyt jednostronnemu wzrostowi bogactwa i ilości dóbr materialnych towarzyszy zazwyczaj odczuwalna dewastacja środowiska. Tak więc w krajach bogatych jesteśmy świadkami następującego zjawiska: po globalnym zaspokojeniu potrzeb podstawowych wzrost dochodów i produkcji skłania do zaspokajania potrzeb wtórnych lub potrzeb pozornych. To z kolei jest możliwe jedynie dzięki intensywniejszej eksploatacji zasobów naturalnych i szybko doprowadza do godzenia w środowisko naturalne. Tak więc konsumpcja typu marginalnego doprowadza do przyspieszenia zmniejszania się podstawowej daniny, której człowiek może oczekiwać od środowiska. Nie brak wypadków, w których taka sytuacja znajduje bezpośrednie odbicie w formie szkód wyrządzanych klasom ubogim lub krajom rozwijającym się.

Jedynym wyjściem z takiej sytuacji jest przywrócenie postępowi technicznemu i naukowemu, rozwojowi ekonomicznemu oraz poprawie materialnych warunków życia im właściwej roli instrumentów służących celom wyższym, prawdziwemu dobrobytowi i autentycznemu rozwojowi człowieka. Stajemy wobec zagadnienia, czy nie należałoby może zahamować produkcji pewnych sektorów dla zapewnienia sprawiedliwszego podziału zasobów i wykorzystania ich dla potrzeb wszystkich ludzi. Oceniać więc będziemy postęp techniczny i wynikające zeń zamierzenia nie tylko z punktu widzenia ich efektywności ekonomicznej brutto, ale również próbując poznać i z góry ocenić wpływ, jaki mogą mieć na środowisko naturalne człowieka. Te badania są niezwykle istotne w wypadku szeroko zakrojonych projektów, które muszą za sobą pociągać głębokie przeobrażenia różnych elementów środowiska. Jeżeliby się okazało, że przewidywane zmiany trzeba będzie opłacić ciężkimi stratami w środowisku naturalnym, kryterium wyboru powinno być oparte o pierwszeństwo zaspokojenia podstawowych potrzeb wydziedziczonych, przed zadośćuczynieniem pragnieniu uzyskania dodatkowych korzyści możnych.

Zresztą ocena, o której mówimy, nie zawsze musi nas doprowadzać do konfrontacji potrzeb podstawowych z potrzebami wtórnymi lub sztucznymi. Przystępując do dzieła rozwoju, rządy wahają się często pomiędzy faworyzowaniem potężnego skoku naprzód jakiegoś obszaru kraju lub gałęzi produkcji, a poświęceniem elementów środowiska naturalnego, które dotychczas uważano za niezbędne. Musimy sięgnąć wówczas po kryterium zasadnicze, którym jest perspektywa przyszłości. Czy zniszczenie środowiska naturalnego nie przyniesie przyszłym pokoleniom strat, które w dłuższej perspektywie nie zostaną skompensowane przez osiągnięte doraźnie zyski? Jest to problem nie tylko ważny, ale też często pozornie nie do rozwiązania, nie wolno go jednak lekceważyć.

Nieustanny postęp nauki i techniki pozwala wierzyć, że posiądziemy wiele nowych narzędzi umożliwiających stawienie czoła wymaganiom rozwoju środowiska. Koniecznym jest jednak, aby ostatecznym celem tego postępu był rozwój integralny. Osiągnięcie takiego rozwoju nie jest możliwe przy użyciu jedynie najwspanialszej nawet techniki. Zbyt często negatywny jest wynik godzenia techniki z zachowaniem równowagi środowiska naturalnego. Jest to zagadnienie, które należy włączyć do rozważań nad przenoszeniem technologii z krajów rozwiniętych do krajów rozwijających się: dostarczenie kryteriów oceny czynników równowagi i odpowiednich narzędzi, których trzeba będzie użyć podczas realizacji projektów. Jest rzeczą jasną, że organizacje międzynarodowe, a mianowicie PNUD, Komitet Naukowy ONZ i inne instytucje wyspecjalizowane mają tu do odegrania rolę pierwszoplanową.

B. Urbanizacja

Urbanizacja jest jednym z najistotniejszych zjawisk współczesności. Badanie jej stosunków i składowych należy do wielu dyscyplin wiedzy, lecz urbanizacja jako taka należy niewątpliwie do zakresu ekologii. Ciągły, a często chaotyczny rozwój miast, będących jedną z plag świata rozwiniętego, lecz plagą o wiele groźniejszą jeszcze dla krajów rozwijających się, stwarza coraz bardziej niepokojące warunki życia, które są wynikiem koncentracji mieszkańców na ograniczonych obszarach, sztucznego i dławiącego rytmu życia, zanieczyszczenia atmosfery oraz braku przestrzeni rekreacyjnej i regeneracyjnej. Ucieczka z miast podczas weekendów i wakacji dobitnie świadczy o nieznośnym charakterze środowiska miejskiego, lecz pozostaje ona przywilejem bogatych lub przynajmniej tych, którzy uczestniczą w beneficjach osiągniętego już rozwoju. Jest ona właściwie nieosiągalna dla mieszkańców wielkich aglomeracji krajów Trzeciego Świata. Nie mają też do niej dostępu liczni emigranci żyjący wokół miast krajów rozwiniętych. Logiczną konsekwencją tego stanu rzeczy jest niestety fakt, że pewne wielkie miasta Trzeciego Świata stały się ośrodkami wszelkiego rodzaju napięć i rosnącego niezadowolenia.

Urbanizacja, tak głęboko związana z postępem współczesnej cywilizacji, musi znaleźć się pośród czynników przyczyniających się do uświadomienia wszystkim zagrożenia, które zawisło nad środowiskiem naturalnym. Kraje rozwinięte już zaczynają to sobie uświadamiać, toteż coraz częściej jesteśmy świadkami wzrostu wpływu urbanistów na decyzje podejmowane przez władze miejskie. Czy reforma taka może równie szybko zostać dokonana w krajach rozwijających się, gdzie ogromne dzielnice stały się „naturalnymi” ośrodkami nędzy, niedożywienia, rozpadu rodziny, ciemnoty? Poprawa środowiska miejskiego nie może być czymś narzuconym z zewnątrz, musi wynikać z uświadomionych potrzeb, być upragniona. Jest ona o tyle bardziej pilna, że zahamowanie ucieczki ludności rolniczej do miast wydaje się być procesem bardzo trudnym do opanowania, a – być może – wręcz niewykonalnym. Nie oznacza to, że cywilizacja miejska, taka jaką znamy, jest czymś nieodwracalnym. Nie najmniejszą korzyścią z wprowadzenia dynamicznej i nastawionej na potrzeby ludzkie polityki ekologicznej byłoby rozładowanie tych miast, które utraciły dziś wszelkie cechy ludzkie. Oznaczałoby to zupełnie inną strategię w dziedzinie rozmieszczenia przemysłu, lokalizacji administracji gospodarczej i państwowej, nie mówiąc już o akcji wychowawczej, która pozwoliłaby na przeciwstawienie się przedziwnej fascynacji metropolią. Pozwoliłaby ona stworzyć otoczenie bardziej dobroczynne, gdyż bardziej zgodne z naturą stosunków, jakie powinny panować między człowiekiem a środowiskiem.

C. Strefy rolnicze

Z tą samą fascynacją spotykamy się niezwykle często w wypadku ucieczki z obszarów rolniczych, ekonomicznie rentownych, a tym bardziej ze stref o niskiej produktywności. Zapewne, głęboka przemiana metod produkcji rolniczej powoduje zmniejszenie się zapotrzebowania zmodernizowanej już wsi na siłę roboczą. Stanu tego nie osiągnięto jednak jeszcze na przeważającym obszarze Trzeciego Świata, gdzie ucieczka ze wsi wyprzedza zazwyczaj zastosowanie całej gamy możliwości współczesnej techniki rolniczej. Jest jednak rzeczą niewątpliwą, że wobec wyboru między życiem, które wydaje się skazywać na przebywanie wciąż w tym samym środowisku, bez perspektywy postępu i odnowy, a mirażami miasta (poczynając od lepiej płatnej i łatwiejszej pracy, aż po bardziej urozmaicone i obiecujące rozrywki), odpowiedź może być tylko jedna: ucieczka. Z ucieczką ze wsi walczyć można tylko oświatą i informacją pozwalającą na doskonalszą, bardziej realistyczną ocenę walorów miasta i wsi. Jednocześnie jednak należy uczynić wszystko, aby wartości wsi miały oparcie w realnych faktach i aby dzięki wszechstronnym wysiłkom wsie przeobraziły się w środowiska, w których żyć może człowiek dwudziestego wieku narażony na ogromny nacisk środków masowego przekazu. Powinno się przyjąć, że przynajmniej niektórym strefom zdrowej modernizacji produkcji towarzyszyć powinna odczuwalna modernizacja życia w mieście i na wsi.

D. Dzieci

Wiemy, że pewne wielkie nierządowe organizacja międzynarodowe, zajmujące się dziećmi, mają zamiar prosić, aby specyficzne problemy naukowe wynikające ze stosunków zachodzących między dzieckiem a środowiskiem zostały wprowadzone do porządku dziennego obrad konferencji sztokholmskiej. Stolica Apostolska z radością wita ten zamiar. Jest rzeczą zadziwiającą, że tak mało mówi się o dzieciach w przygotowanych do tej pory dokumentach, a nieliczne poświęcone im ustępy są wyrazem troski o uczynienie z najmłodszych obywateli propagatorów idei poprawy środowiska (co jest zresztą ideą bardzo szczęśliwą), podczas gdy nigdzie nie spotykamy ostrzeżeń przed niebezpieczeństwami zagrażającymi ze strony współczesnego środowiska rodzącym się i rozwijającym się pokoleniom. Druga sesja komitetu przygotowawczego z całą dokładnością zbadała sprawę rezerw zasobów genetycznych i poczyniła rozliczne kroki przygotowujące obrady na ten temat i ewentualne decyzje konferencji. Lecz czyżby problemy genetyki człowieka umknęły uwadze obradujących w chwili, gdy skażenie środowiska wynikające z użycia energii jądrowej tak bardzo niepokoi genetyków, podobnie jak konsekwencje pewnego typu pracy kobiet i współczesnego, miejskiego przede wszystkim rytmu życia? Wszak dzieci są o wiele delikatniejsze od dorosłych! Mamy prawo obawiać się, że dla większości z nich szkodliwe wpływy środowiska będą miały o wiele poważniejsze i o wiele głębsze skutki. Niepokojący wzrost ilości dzieci niedostosowanych jest w znacznej części wynikiem szkodliwych wpływów środowiska, które nie pozwalają najmłodszym na osiągnięcie równowagi psychicznej, fizycznej i społecznej, lub które niszczą osiągniętą już, lecz jeszcze chwiejną równowagę.

Na koniec stwierdźmy, że to właśnie dorośli tworzą zasadniczą część środowiska życia dzieci. Muszą oni już teraz zdać sobie sprawę, że zachowanie ich powinno mieć możliwie jak najlepszy wpływ na rosnące pokolenia. Stajemy w dziedzinie wychowania wobec zadań ogromnych. Zostało bowiem dowiedzione, że w obecnych czasach każdy człowiek jest wychowawcą każdego dziecka i że nawet dzieci są dla siebie wzajemnie wychowawcami.

E. Zbrojenia i wojna

Problem wojny i zbrojeń nie może być zredukowany jedynie do wymiarów politycznych. Zawiera on niewątpliwie aspekt ekologiczny, choćby ze względu na powstawanie nowych broni nuklearnych, biologicznych i chemicznych gotowych już do użycia.

Produkcja, przechowywanie, doświadczenia a nawet niszczenie zapasów broni naukowych stanowi zagrożenie dla środowiska człowieka, ponieważ powoduje skażenie powietrza, wód i gleby radioaktywnymi izotopami i substancjami toksycznymi mogącymi zagrażać równowadze biosfery. Tak więc wszechstronne rozwiązanie problemów ekologicznych wymaga wzięcia pod uwagę podzielanego przez nas wszystkich pragnienia powszechnego rozbrojenia i zupełnego wykluczenia wojen.

 

Źródło: Archiwum REFA.

1000 Characters left