Rozpoczęcie nowego sezonu flisackiego nad Dunajcem, liturgia przy ołtarzu polowym na Kasprowym Wierchu i redyk przed ludźmierską bazyliką były okazjami do katechez o trosce o świat stworzenia i nawróceniu ekologicznym.
W Sromowcach Wyżnych 25.04.2025 zgromadziła się wspólnota gromadzi flisaków z parafii Szczawnica, Krościenko-Czorsztyn, Sromowce Niżne oraz Sromowce Wyżne. W homilii kardynał zestawił zapis nakazu misyjnego Chrystusa z Ewangelii św. Marka i św. Mateusza. W wersji markowej jest mowa o tym, że Dobrą Nowinę trzeba głosić wszelkiemu stworzeniu. – „Idźcie, głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”. Jaka jest dobra nowina dla całego stworzenia? – pytał kard. Grzegorz Ryś.
W odpowiedzi wskazał na list św. Pawła do Rzymian, w którym apostoł pisał, że stworzenie ma pragnienie, by objawili się Synowie Boży. – Św. Paweł mówił, że wtedy stworzenie będzie wyzwolone z niewoli zepsucia, a będzie miało udział w wolności dzieci Bożych. To jest bardzo mocna diagnoza – zauważył metropolita krakowski. Wyjaśnił, że stworzenie czuje się nieszczęśliwe, ponieważ znajduje się w niewoli zepsucia. – Są ludzie, którzy niewolą stworzenie i je po prostu psują. Dlatego stworzenie czeka kiedy wśród niego objawią się Synowie Boży, bo ci, którzy naprawdę rodzą się z Boga, którzy myślą po Bożemu, działają po Bożemu, czują po Bożemu, są Dobrą Nowiną dla całego stworzenia.
Zachęcił do zapoznania się z encykliką papieża Franciszka „Laudato si”, w której Ojciec Święty wprowadził rozróżnienie między słowami „stworzenie” i „natura”. „Natura” jest czymś, co człowiek chce poznać i opanować, natomiast „stworzenie” wskazuje na osobę Stwórcy. – Jak wyczuwasz Stwórcę, to wiesz, że to, co masz do dyspozycji, zostało ci dane, bo ty nie jesteś Stwórcą. To znaczy, że ta rzeczywistość została ci dana z miłości. Została ci dana w pewnym porządku, bo Bóg stworzył świat bardzo piękny i dobry. Więc to stworzenie jest ci wtedy dane i jest ci też zadane. Widzisz Stwórcę, widzisz kogoś, kto cię kocha. Widzisz kogoś, kto ci to zawierzył – podkreślił kardynał i stwierdził, że dostrzegając rzeczywistość stworzoną, człowiek odkrywa w sobie Boże dziecięctwo.
Przywołał pojęcie „nawrócenia ekologicznego”, którym posługiwał się św. Jan Paweł II. Papież Franciszek rozszerzył je, opisując na trzy wymiary. Pierwszy to postawa wdzięczności i bezinteresowności. Kardynał wskazał na piękno otaczającej wszystkich natury i powiedział, że rodzi ona wdzięczność wobec Boga. – Skoro jesteś wdzięczny, bo jesteś obdarowany, to masz też takie poczucie, że to cię wzywa, by samemu być bezinteresownym w dawaniu – zaznaczył.
Drugą postawą jest poczucie powszechnej współzależności. – Wszystko jest sobie nawzajem potrzebne, wszystko od siebie wzajemnie zależne – zaznaczył i przyznał, że dzisiejszy świat jest zbudowany na idei niezależności, ale całe stworzenie uczy umiejętności współzależności. Trzecią postawą jest odpowiedzialność. – Człowiek w stosunku do całego stworzenia jest wezwany nie do nieodpowiedzialnego panowania, tylko do poważnej odpowiedzialności – zauważył. – Bardzo Wam życzę, żeby ludzie, którym będziecie posługiwać Waszą pracą na Dunajcu, doświadczali nawrócenia. To się może wydarzyć chyba tylko wtedy, jak najpierw zobaczą je u Was – zakończył kardynał. Następnie zebrani udali się do przystani, gdzie kard. Grzegorz Ryś poświęcił łodzie flisackie wodą zaczerpniętą z Dunajca.
* * *
Również 25.04.2025 kard. Grzegorz Ryś uczestniczył w XVIII Spotkaniu Przyjaciół Kasprowego Wierchu. W czasie Mszy św. przy ołtarzu polowym na Kasprowym Wierchu nieopodal tamtejszego Obserwatorium Meteorologicznego postawił pytanie o sens sprawowania liturgii w górach i powiedział, że dzięki temu „góry mogą chwalić Boga ustami człowieka”. Zwrócił uwagę na piękno otaczających widoków. – W porównaniu z tym widokiem każdy z was jest piękniejszy i żaden z tych widoków nie chwali Boga tak, jak człowiek – podkreślił.
Zauważył, że człowiek oddaje chwałę Bogu w sposób wolny, a ta wolność jest źródłem miłości. – Człowiek jest wolny, dlatego też potrafi kochać. Nie ma ważniejszej pochwały Boga, nie ma ważniejszego sposobu uwielbienia Boga jak miłość – zaznaczył kardynał i stwierdził, że stworzenie wychwala Boga ustami człowieka. – Człowiek nadaje sens stworzeniu. Człowiek sprawia, że stworzenie jest skierowane ku Bogu i go wielbi – powiedział i zauważył, że z drugiej strony człowiek może sprawić, że stworzenie staje się narzędziem zła. – Może dzięki temu właśnie uzyskujemy tę świadomość, że naszą rzeczą jest chwalić Boga w imieniu całego stworzenia. Dlatego sprawujemy tu Eucharystię, dlatego śpiewaliśmy „Chwała na wysokości”, bo dzisiaj góry nie mogły recytować. To jest pierwszy powód, dla którego odprawiamy Eucharystię w górach i na Kasprowym – podsumował.
Wskazał na drugi powód, którym jest moc nawracania. Odwołując się do Ewangelii stwierdził, że Chrystus nakazał głosić Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Przywołał ideę „nawrócenia ekologicznego”, którą stworzył św. Jan Paweł II, a rozszerzył papież Franciszek. Opisał wymiary nawrócenia ekologicznego. Pierwszym jest wdzięczność i bezinteresowność. – Każdy z nas darmo otrzymuje. Piękno, które jest od Pana, jest jego darem. Przeżywam to, co papieże nazywają nawróceniem ekologicznym, kiedy odnajduję w sobie wdzięczność – wskazał i dodał, że człowiek obdarowany czuje się zobowiązany do bezinteresowności.
Stwierdził, że drugim wymiarem jest międzyzależność. – Na czym to polega? Na tym, że żadne stworzenie nie potrafi żyć bez innego. Tak jak Bóg w swojej jedności jest Trójcą Osób – zobrazował. – Musimy się nauczyć międzyzależności. Że my siebie wzajemnie potrzebujemy. Że my bez siebie nawzajem nie potrafimy się rozwinąć. Nie osiągniemy żadnego szczęścia. Nie osiąga się szczęścia w izolacji. Ono możliwe jest tylko w międzyzależności – dodał. Kardynał mówił także o samotności i niezależności współczesnego człowieka, które stają się jego nieszczęściem. – Nawrócenie ekologiczne to jest nawrócenie relacyjne. To jest nawrócenie na bycie z innymi. Na umiejętność życia i rozwijania się we współzależności od siebie – zauważył i stwierdził, że człowiek uczy się w górach relacji.
Kard. Ryś mówił, że ostatnim wymiarem nawrócenia jest odpowiedzialność, która jest miarą dojrzałości. – Stworzenie jest nam podarowane przez Boga. I Pan Bóg, dając nam stworzenie, nie dawał go nam samego. Bóg nikomu z nas nie dał tych gór dla niego samego – skomentował i zauważył, że bez tego wymiaru nawrócenia człowiek sprowadza wszystko tylko do konsumpcji. – Jak nie ma poczucia odpowiedzialności, to jest używanie. Za wszelką cenę używanie. Wtedy trudno mówić o nawróceniu ekologicznym.
* * *
W Niedzielę Dobrego Pasterza 26.04.2026 kard. Grzegorz był Ludźmierzu. Tam starosta tatrzański, Andrzej Skupień przypomniał, że Zgromadzenie Ogólne ONZ ogłosiło rok 2026 Międzynarodowym Rokiem Pastwisk i Pasterzy oraz prosił kardynała o modlitwę za baców i juhasów, którzy zostawiają swoje rodziny idąc z owcami na hale, aby szczęśliwie przeżyli otwierający się sezon. Zauważył, że dziś nie najlepiej się ma pasterstwo i gazdowanie, dlatego prosił też metropolitę o modlitwę w tej intencji. Przekazał kardynałowi góralską spinkę z krzyżem i herbem powiatu tatrzańskiego, w którym jest wizerunek Matki Bożej.
W czasie homilii kard. Grzegorz Ryś podkreślił, że to jest bardzo piękne, że w Święto Bacowskie przeżywane jest w Niedzielę Dobrego Pasterza. Zauważył, że tym bardziej trzeba się modlić za pasterstwo i baców, bo jeśli ich braknie, to dzisiejsza Ewangelia przestanie być dla nas czytelna. Zaznaczył, że zwykle 10. rozdział Ewangelii św. Jana nazywany jest przypowieścią o Dobrym Pasterzu, ale w przeczytanym dziś fragmencie Jezus mówi o sobie, że jest bramą w owczarni. – Jezus jest bramą pasterzy i bramą owiec. Wszyscy, którzy wchodzą do Kościoła muszą przejść przez Jezusa. Nie da się inaczej – mówił kardynał. – Do Kościoła wchodzi się przez Niego. To znaczy w ten sposób, że każdy z nas odkrywa, co go łączy z Jezusem – dodawał, zaznaczając, że człowiek nie potrafi zrozumieć samego siebie bez żywej relacji z Jezusem; bez Niego nie da się też zrozumieć Kościoła. – Tylko wtedy, kiedy jesteśmy w relacji z Jezusem, każdy z nas – i ja, i wy po kolei – to odkrywamy, co nas łączy między sobą; zaczynamy też inaczej na siebie patrzeć, stajemy się sobie jakoś bliscy – trudno mi jest myśleć czy mówić o kimś z niechęcią, tym bardziej z nienawiścią, jeśli widzę, że on jest siostrą czy bratem Jezusa, a przez to jest siostrą i bratem moim – podkreślał, zauważając, że wówczas odkrywa się, co ludzi łączy, a na dalszy plan schodzą podziały i różnice. W tym kontekście wskazał, że to jest najczęściej wskazywana metoda ruchu ekumenicznego na budowanie jedności: „jeśli chcemy być bliżej do siebie, to każdy musi się zbliżyć do Jezusa”.
Kardynał wskazał też na zasady, jakie panują w owczarni, o której w Ewangelii mówi Jezus. Widać to w pierwszej kolejności po zachowaniu pasterza – owce znają go po głosie. – To, co owce może zbierać, to jest słowo, a nie kij – mówił metropolita krakowski. – Słowo Boże przez wszystkich słuchane, czyni z nas owczarnię. Bo Słowo zbiera, a nie kij – dodawał. Zwrócił też uwagę, że pasterz woła owce po imieniu. – Kościół jest owczarnią, to znaczy nie jest tłumem – jest wspólnotą, a nie masą – mówił metropolita, zaznaczając, że nawet jeśli Kościół jest jeszcze masowy, to każdy w tej masie musi być traktowany jako osoba. Zwrócił uwagę, że w Kościele nie chodzi o to, żeby być ze sobą na „ty”, ale znać nawzajem swoje potrzeby, żeby zwłaszcza w trudnych sytuacjach okazać wsparcie. – Znać się po imieniu, to wiedzieć, gdzie jest jakiś problem, gdzie są jakieś konkretne potrzeby, w jaki sposób pomóc. To wtedy mamy rzeczywiście do czynienia z Kościołem. Jest wspólnota, gdzie ludzie się znają po imieniu. To jest owczarnia – mówił kard. Grzegorz Ryś, podkreślając, że Kościół jest tam, gdzie jest wspólnota, a nie tłumu; gdzie są rzeczywiste relacje.
Trzeci element charakteryzujący owczarnię, na który wskazał za Ewangelią metropolita krakowski, to fakt, że pasterz, kiedy wyprowadza owce, to staje na ich czele. – Pasterz to jest ten, który idzie najpierw, poznaje drogę, wchodzi w każde niebezpieczeństwo, jest gotów nieść każdy ciężar – mówił kardynał, zaznaczając, że to odnosi się nie tylko do niego, ale także np. do rodziców. – To jest zasada, która dotyczy wszystkich. Kościół zaczyna się od świadectwa. Prowadzisz innych, ale przede wszystkim w ten sposób, jak żyjesz sam – podkreślał.
Na koniec, metropolita zauważył, że niezależnie od miejsca w Kościele, każdy powinien być owcą na wzór Jezusa. Zaznaczył, że Jezus jest nazywany Dobrym Pasterzem, ale Ewangelia Go przede wszystkim nazywa Barankiem. – On jest Dobrym Pasterzem, bo najpierw jest Barankiem – mówił kard. Grzegorz Ryś. Wskazał na postawę tego wzoru: gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył; gdy cierpiał, nie groził. Metropolita pytał czy każdy z nas jest na to gotowy, a także na to by jako owca w świecie zostać posłanym między wilki. Zauważył, że największą troską owcy między wilkami nie powinna być obawa o to, że zostanie pożarta, ale aby sama nie stała się wilkiem. Podkreślił, że podstawowe wymaganie wobec wszystkich w Kościele, to wchodzić do niego przez bramę jaką jest Jezus – Baranek Boży.
Opr. Red. REFA
