• Riabinin
  • cop karuzela
  • cytat
  • encyklika karuzela
  • ksizka
  • Czas przemian i nawrócenia ekologicznego trwa nieustannie. Matka Ziemia i myślenie ekologiczne.
  • Przemówienie papieża Franciszka do uczestników spotkania „WIARA I NAUKA: W KIERUNKU COP26”
  • Ekologia encykliki Fratelli tutti
  • Czyńcie Ziemię kochaną! – nowa książka REFA

 Kiedy opowiadałem Jędrkowi o tym locie, dostał takiego ataku śmiechu, że natychmiast mu się pogorszyło – miał płuco przebite ostrzem czekana podczas upadku w lawinie. Wyrzucono mnie z sali chorych.

Góral miał prawo ogrodzić drutem swoje pastwisko. Ja sam przez wiele sezonów łatałem ogrodzenie wokół goszczącej nas chatki moich przyjaciół nad jeziorem na Kaszubach. Rok po roku to było wspaniałe urozmaicenie – wiosłowanie nie bez celu, ale aby na wodzie, pod wodą, w szuwarach znaleźć deski, kołki, żerdzie. Potem wkopywało się belki w ziemię, naciągało druty, zbijało furtkę. Starczało na rok. A na tych deskach, które zostały, moja żona malowała obrazy.

Zamknięte drzwi Wieczernika pokazać nam miały, że to, co dla człowieka jest zaporą, mocy Zmartwychwstałego nie powstrzyma.

Płoty, mury, bramy. Granice i szlabany, punkty kontrolne, posterunki celne. To wszystko ma swoją filozofię, etykę, estetykę, nawet i teologię. Granice raju dzieliły domenę człowieka żyjącego w przyjaźni z Bogiem i świat człowieka wydziedziczonego przez grzech. Mury Jerycha były symbolem ludzkiej potęgi, ich upadek to symbol Mocy Jahwe. Zamknięte drzwi Wieczernika pokazać nam miały, że to, co dla człowieka jest zaporą, mocy Zmartwychwstałego nie powstrzyma. Kościół jest hierarchiczny i dlatego uznaje granice. Inne jest znaczenie granic klasztornej klauzury, inne administracyjnych granic diecezji. Granice wewnątrz Kościoła stanowią też tło, na którym objawia się Miłosierdzie Boże, miłość nie respektująca żadnych granic. Próg i drzwi to obecna w prawie wszystkich religiach symbolika domu i świątyni. „Lumen Christi" wołał kapłan przekraczając z Paschałem próg kościoła w Wielką Sobotę.

W środowisku człowieka coraz rzadziej zatrzymują go granice naturalne – rzeki, wąwozy, urwiska, brzegi morskie, strumienie, stromizny. Środowisko naturalne i środowisko kulturowe różnią się najdobitniej obecnością sztucznych granic. Coraz częściej ludzie ludziom wyznaczają granice, budują zapory, punkty kontrolne. Przełomem w życiu ludzkości było przejście z nomadycznego, łowiecko-zbierackiego trybu życia do życia osiadłego, rolniczego, potem miejskiego. Koczownik napotyka tylko granice naturalne. Gdy jest w drodze, tworzy wokół siebie domyślną granicę bezpieczeństwa. To odległość, która ma powstrzymać obcego – gdy ją przekroczy, trzeba uciekać lub walczyć. Człowiek osiadły woli nie uciekać, nie porzucać zgromadzonych dóbr. Buduje płoty, wznosi mury, fortyfikacje, kopie fosy. Obszar już nie jest drogą otwierającą się we wszystkich kierunkach, jest własnością. Posiadłością, której trzeba bronić. Staje się ziemią wspólnoty, rośnie w ideę, mit ojczyzny. Granica staje się ideą prawną, pojęciem statystycznym, ekonomicznym. Pomyślmy, jak istotne są granice strefy Schengen, jakie jest parcie na te granice ze strony biedy, prześladowań, wojny.

W przeraźliwie dobitny sposób zobaczył granice we współczesnym świecie Erving Goffman, autor książki „Człowiek w teatrze życia codziennego". Zwrócił tam uwagę, że prawie wszędzie możemy rozpoznać pewien obszar, który jest „sceną", mniej widoczne miejsca określane jako „kulisy", strefy powszechniej uczęszczane będące odpowiednikiem „widowni" i te, do których posyłamy odrzuconych, odepchniętych ludzi „bez biletu". Trzeba być aktorem, by znaleźć się na scenie, trzeba mieć kwalifikacje inspicjenta, reżysera, charakteryzatora, aby być u siebie za kulisami – na widownię też rzadko puszczają bez biletu. To są wszystko bariery, które przyjmujemy za oczywiste. Tak jak za oczywiste przyjmowano te bariery, które w wiekach średnich dzieliły od siebie rycerstwo, chłopów, duchownych. Podobnie akceptujemy dziś granice – z pozoru mniej szczelne - dzielące ludzi o różnych dochodach, różnych poziomach wykształcenia, różnym pochodzeniu. Niejeden poczuł na własnej skórze, jak przykro jest znaleźć się po niewłaściwej stronie takiej granicy.

Życie w prawdzie, życie rozumiejące środowisko, wymaga, abym widział granice, te z wyraźnym napisem „obcym wstęp wzbroniony" i te także, gdzie litery na wejściu migają światłem „zapraszamy", „witajcie", a mnie się tam wejść nie godzi. Rozumieć chcę także i to, że życie dzielne, to życie z programem otwierania granic, to przecież miał na myśli Święty Jan Paweł wołając „Otwórzcie drzwi Chrystusowi". Bo takich drzwi nie wolno mi zatrzasnąć przed człowiekiem, nawet gdy widzę, że „nie ma biletu", jest przybyszem, biedakiem, obcym.

Życie z programem otwierania granic, to przecież miał na myśli Święty Jan Paweł wołając „Otwórzcie drzwi Chrystusowi". Bo takich drzwi nie wolno mi zatrzasnąć przed człowiekiem, nawet gdy widzę, że „nie ma biletu", jest przybyszem, biedakiem, obcym.

Wychodził kiedyś tygodnik „Przegląd katolicki", przez wiele lat miałem tam swój felietonowy kącik zatytułowany „okno na ogród". Ten tytuł znaczył mniej więcej tyle „nie gapmy się na scenę, warto zajrzeć w kulisy". Ważne było dla mnie także drugie znaczenie tytułu. Chciałem przeciwstawić scenę, fasadę świata temu, co jest bardziej ciche i ukryte, a jednocześnie przywoływałem to, co jest w ogrodzie – zieleń, świeżość, dary owoców i warzyw. A ogród to właśnie – „to, co ogrodzone", moje. Ma wyraz „ogród" ten sam rdzeń słowny co „gród", „zagroda", „granica". Granica oddzielająca ogród od pustyni, miejsce troski od miejsca bezludnego, miejsce sytości od miejsca głodu.

Ten felieton nie będzie miał wyraźnego przesłania, zamknięcia, pozostawia Czytelników wśród pytań. Musimy bronić granic Ojczyzny, powinniśmy uszanować granice stawiane przez prawo (ach, te tysiące aut parkujących na trawnikach w Warszawie!). Musimy bronić drzwi domu przed złodziejem, dobytku jaki zostawiamy dzieciom, własności.

Czy zawsze bronić, przed każdym, za wszelką cenę? Czy nie jest jednocześnie jest w mocy to wołanie „Otwórzcie drzwi.."? Gdy próbujemy to rozstrzygać, wtedy okazuje się, jak ważnie są te granice, jakie z drżeniem, w mozole, stawiamy sami sobie we własnym sumieniu.

Piotr Wojciechowski

Autor urodził się w 1938 r. w Poznaniu, prozaik, reżyser filmowy, publicysta kulturalny, felietonista "Więzi i "Workshop". Absolwent dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego oraz reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej i Filmowej w Łodzi. W 1978 roku otrzymał nagrodę fundacji im. Kościelskich. Stale publikuje teksty na portalu chrześcijańskich ekologów ŚwiętoStworzenia.pl. Mieszka w Warszawie.

Czytaj więcej tekstów tego autoraeko eseje

granica-USA-Mex-640px 

Granica pomiędzy St. Zjednoczonymi a Meksykiem. Fot. aut. David Ludvig (CC BY-SA 2.0).

1000 Characters left