• slajd szkola
  • slajd szkola liderow 2019
  • slajd smog
  • slajd sarny
  • slajd post 2019
  • slajd rolnictwo spol
  • Szkoła liderów ekologii integralnej REFA zaprasza na kolejne spotkanie! Weekendowe warsztaty odbędą się w Kielcach w dniach 16-17 marca 2019 r.
  • Chcesz współtworzyć ruch chrześcijan zaangażowanych w kwestie ekologiczne? Widzisz konieczność działania w swoim środowisku i potrzebujesz inspiracji?
  • Dwa słowa są dziś słyszane głośniej niż inne, budzą mocniejsze emocje. Obydwa wzięte z angielskiego. Pierwsze oznacza najbardziej aktualny problem ekologiczny, drugie równie wielki problem z dziedziny moralności i komunikacji społecznej.
  • Słuchając kolejnych wypowiedzi dotyczących ochrony przyrody, zwykły obywatel często ma wrażenie, że, w toczącej się dyskusji, postrzegany jest jedynie jako element szkodzący przyrodzie. Używane słownictwo potęguje wrażenie oderwania interesów ludzkich i przyrodniczych, poprzez co część społeczeństwa z rezerwą przyjmuje apele o działania na rzecz środowiska. Odpowiedzią może być ekologia integralna.
  • Ekologia jest głównym przesłaniem tegorocznego papieskiego przesłania na Wielki Post. Franciszek przypomina, że post uczy zmieniać nasz stosunek do innych i do stworzeń. Odejścia od pokusy "pożerania" wszystkiego, by zaspokoić własną chciwość.
  • Coraz więcej w nas zainteresowania skąd pochodzi żywność, którą wrzucamy do koszyka. Zwracamy uwagę na etykiety, pytamy o producenta, zastanawiamy się nad drogą, jaką nasze jedzenie przebyło. Jednym z modeli wytwarzania i dostarczania żywności ze znanego źródła jest Rolnictwo Wspierane przez Społeczność.

Propozycja zajęć warsztatowych "GMO – co, jak, dlaczego?" GMO, czyli organizmy modyfikowane genetycznie, to ostatnio bardzo popularny i kontrowersyjny temat. Warto więc bliżej przyjrzeć się metodom ich tworzenia, oraz ich wadom i zaletom. Zajęcia są przeznaczone dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych lub starszych. Czas trwania: ok. 1,5 godziny.

 

1. Co to jest GMO - w świetle prawa i w opinii publicznej.

W myśl ustawy o GMO z dn. 22 VI 2001r. organizm modyfikowany genetycznie to" organizm  inny niż organizm człowieka, w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób niezachodzący w warunkach naturalnych wskutek krzyżowania lub naturalnej rekombinacji, w szczególności przy zastosowaniu:

a) technik rekombinacji DNA z użyciem wektorów, w tym tworzenia materiału genetycznego poprzez włączenie do wirusa, plazmidu lub każdego innego wektora cząsteczek DNA wytworzonych poza organizmem i włączenie ich do organizmu biorcy, w którym w warunkach naturalnych nie występują, ale w którym są zdolne do ciągłego powielania,

b) technik stosujących bezpośrednie włączenie materiału dziedzicznego przygotowanego poza organizmem, a w szczególności: mikroiniekcji, makroiniekcji i mikrokapsułkowania,

c) metod niewystępujących w przyrodzie dla połączenia materiału genetycznego co najmniej dwóch różnych komórek, gdzie w wyniku zastosowanej procedury powstaje nowa komórka zdolna do przekazywania swego materiału genetycznego odmiennego od materiału wyjściowego komórkom potomnym.”

Zatem - GMO nie są wszelkie hodowlane odmiany roślin, uzyskane drogą normalnego krzyżowania, ani organizmy powstałe w wyniku przypadkowych mutacji, zachodzących czasami w przyrodzie. A to ważna sprawa; zwolennicy GMO czasem twierdzą, że skoro nie mamy nic przeciw truskawce (która jest hodowlana krzyżówką dwóch gatunków poziomek), to nie powinniśmy mieć też nic przeciw GMO. W świetle przedstawionych powyżej faktów, argument ten jest co najmniej niedopracowany.

Krótko mówiąc, GMO to taki organizm, do którego genomu został dodany jakiś nowy gen, pochodzący z zupełnie innego organizmu, by uzyskać pożądane cechy organizmu modyfikowanego.

2. Jak to się robi - czyli skąd się biorą organizmy modyfikowane.

Trudno o skomplikowanych technikach modyfikacji genetycznych mówić w prosty, zrozumiały sposób, koniecznym jednak wydaje się, dla lepszego zrozumienia istoty rzeczy, poznanie przynajmniej niektórych sposobów genetycznego modyfikowania organizmów.

Metody z wykorzystaniem wektora, czyli nośnika.

Wykorzystuje się do tego bakterie z rodzaju Rhizobium (Agrobacterium tumefaciens i Agrobacterium rhizogenes). Mają one w swojej komórce plazmid (mała cząsteczka DNA, poza obszarem jądrowym bakterii), który potrafi wniknąć do komórki gospodarza (rośliny) i zintegrować się z jej materiałem genetycznym. Geny kodowane przez to DNA powodują powstawanie charakterystycznych narośli na łodygach. Naukowcy usuwają u bakterii gen odpowiedzialny za tworzenie narośli, i w jego miejsce ‘wstawiają’ inny, kodujący cechę, która byłaby pożądana u danej rośliny.

Metody bez udziału wektora.

Potrzebny gen wprowadza się bezpośrednio do genomu modyfikowanego organizmu. Robi się to albo za pomocą mikropipety, czy też mikromanipulatora (pod mikroskopem wprowadzając DNA do komórki ręcznie), albo bombardując fragment roślin cząsteczkami metali z naniesionymi fragmentami DNA, na chybił-trafił. Niektóre cząsteczki trafiają do jądra, i fragment obcego DNA wbuduje się w genom rośliny. Można także używać liposomów, wewnątrz których zamyka się DNA; liposomy później łączą się z komórkami (ich protoplastami), wprowadzając do ich wnętrza informację genetyczną. Używa się także środków chemicznych, np. PEG (glikolu polietylenowego), który zwiększa przepuszczalność błony komórkowej i pozwala na wniknięcie odpowiedniego transgenu do komórki (razem z nośnikowym DNA).

Po tym wprowadzeniu powinno nastąpić rozważenie zalet i wad GMO. Wady zostaną krótko zreferowane, a opinie traktujące o  zaletach organizmów transgenicznych zostaną wykorzystane w części warsztatowej.

3. Dlaczego "nie" dla GMO? Argumenty przeciw wprowadzaniu transgenicznych organizmów.

Tak naprawdę do końca nie da się przewidzieć efektów wprowadzania obcych genów do genomu organizmu. Przy opisanej wcześniej metodzie wstrzeliwania – zawsze istnieje możliwość, że geny obce zniszczą geny rodzime organizmu, albo zmienią ich funkcję.

Położenie genu w DNA ma zaś, jak nietrudno się domyślić, niebagatelne znaczenie.

Aby oznaczyć komórki, do których udało się „wstrzelić” obce DNA, stosuje się gen znacznikowy oporny na antybiotyki. Później wszystkie badane komórki poddaje się działaniu antybiotyku – te które przeżyją, zawierają obce DNA i gen oporności na antybiotyki (znacznik). Istnieje możliwość, że gen znacznikowy trafi do bakterii przewodu pokarmowego, które przejmą cechę odporności.

Można jednak zapytać, czy modyfikowane DNA może mieć wpływ na organizm, który je spożywa, skoro DNA podczas procesów trawienia jest rozkładane.

Już w latach 80 przeprowadzono badania, które wykryły DNA pochodzące z żywności we krwi, ścianach jelit,  wątrobie, śledzionie i odchodach zwierząt laboratoryjnych. W 2002  roku zaś przeprowadzono badanie na ochotnikach, badając treść ich jelit. Okazało się, ze pewna część modyfikowanego DNA przetrwała procesy trawienne w jelicie cienkim, zaś u części ochotników bakterie jelitowe przejęły geny modyfikowanej soi, którą spożyli.

Jak wygląda wpływ GMO na ludzkie zdrowie? Pomimo zapewnień koncernów biotechnologicznych, jest on niebagatelny. Oto tylko kilka przykładów:

 - Jako „przełącznik” aktywujący obcy gen w komórce stosowany jest tak zwany promotor wirusa choroby mozaikowatej kalafiora Cmv.  Pokonuje on mechanizmy obronne rośliny przed obcym DNA. Może on także aktywować wirusy uśpione lub tworzyć nowe wirusy w organizmach każdego gatunku do których się przenosi. Nadmierna ekspresja genów wywołana przez Ca MV może wywoływać raka.

 - Wkrótce po wprowadzeniu soi genetycznie modyfikowanej na rynek w Anglii, badacze z York Laboratory donieśli, iż w ciągu roku liczba alergii na soję wzrosła o 50%. Opisanych jest także wiele przypadków osób, które po spożyciu produktów z modyfikowaną kukurydzą StarLink, która przypadkowo trafiła do produktów spożywczych, padły ofiarą  silnego wstrząsu anafilaktycznego.

 - Transgeniczny pomidor Flor Savr, wprowadzony już do spożycia, wywołuje wrzody w przewodzie pokarmowym szczurów. Soja modyfikowana powoduje zmiany w trzustce i wątrobie myszy oraz redukcję ilości enzymów trawiennych.

Rośliny GM pozostają wciąż organizmami roślinnymi. W związku z tym mogą się normalnie krzyżować z dzikimi roślinami. Ustanawianie stref buforowych (ochronnych pasów wokół upraw GM) nic tu nie zmieni; wiatr nie zawróci, kiedy zauważy granicę takiej strefy; nie da się powstrzymać owadów i zwierząt od roznoszenia pyłków. We Francji przeprowadzono test, który wykazał że ule położone ponad 1 km od uprawy transgenicznej kukurydzy zawierały 40% zanieczyszczonych pyłków. Wykazano także, że pyłki kukurydzy mogą się unieść na wysokość 1800 m i opaść kilka km dalej – zapylając inne uprawy.

Geny, które wprowadzimy do roślin uprawnych, mogą przenieść się na chwasty i inne rośliny, poprzez ich krzyżowanie się z GMO. To zaś może doprowadzić do powstania „superchwastów”, do zlikwidowania których konieczne będą większe ilości środków chemicznych.

Wprowadzenie GMO nie wyjdzie na dobre także rolnikom. Nasiona modyfikowanych roślin są patentowane. Jeśli wysieje się je raz, to nie można zebranych z nich nasion użyć do ponownego zasiewu. Trzeba znów kupić nasiona od koncernu. Ponadto, nawet jeśli rolnik postanowi zaprzestać upraw tego typu, przedstawiciele odpowiedniej firmy maja prawo do kilkuletniego monitoringu jego upraw i plonów. Każda roślina modyfikowana, jaka wtedy zostanie znaleziona na polach czy w spichlerzach rolnika, może powodować oskarżenia o naruszenie praw patentowych, utratę praw do plonów na rzecz właściciela patentu oraz powiązane z tym konsekwencje prawne i finansowe.

Dodatkowo, rzecz z niskimi kosztami upraw GM nie wygląda wcale tak różowo, jak można by przypuszczać. Rośliny te są nierzadko bardziej wrażliwe na suszę i potrzebują więcej pestycydów.

Zużycie pestycydów i herbicydów na 222 mln ha uprawy GMO w latach 1996-2004 było większe w porównaniu do upraw tradycyjnych o 22,7 tys. ton.

Jak w wielu kontrowersyjnych kwestiach, także i tu w grę wchodzą wielkie pieniądze. Koncerny biotechnologiczne, jak np. Monsanto, chcą w ten sposób uzależnić od siebie rolników, a co za tym idzie, także konsumentów. Istnieje groźba, że w ten sposób, firmy tego rodzaju opanują światowy rynek na żywność, leki, środki chemiczne różnego rodzaju. A monopol w gospodarce zdecydowanie nie wychodzi na dobre…

Z relacji rolników z Północnej Ameryki wynika, że plony są znacznie niższe niż oczekiwano, co potwierdzają niezależne badania naukowe. Np. wydajność GM-soi RR spada 5-10%.

Modyfikowane ziemniaki, z genem mającym zwiększyć ich odporność na nicienie miały mniejszą wartość odżywczą (20% mniejsza zawartość białka), a karmienie nimi szczurów doprowadziło do uszkodzenia ich jelit, innych organów oraz układu odpornościowego.

Słynny ryż, który miał rozwiązać problem głodu w  trzecim świecie, wytwarzający beta-karoten (prekursor Wit. A) to dość ciekawy pomysł, biorąc pod uwagę, że – by dostarczyć organizmowi dzienną dawkę witaminy A, dwuletnie dziecko musiałoby zjeść 3,5 kg tego ryżu dziennie… Poza tym, witamina ta jest rozpuszczalna w tłuszczach, których brak w diecie mieszkańców Trzeciego Świata. W dodatku nie ma badań, które potwierdzałyby nieszkodliwość genów żonkili, wprowadzonych do komórek ryżu. Żonkile zawierają bowiem silne alergeny.

Jak twierdzi organizacja Stop Hunger Now, na Ziemi jest obecnie nadmiar zasobów żywności. Problem nie leży więc w ilości, ale w sposobie jej rozdysponowania. Nadprodukcja żywności wynosi średnio 50%.

I jeszcze jedno: nie zawsze należy ufać tak licznym badaniom naukowym, potwierdzającym nieszkodliwość GMO. W większości są one bowiem finansowane przez wielkie koncerny biotechnologiczne, a niezależni naukowcy, pragnący wydobyć na światło dzienne niepomyślne wyniki badań na temat roślin GM, są odsuwani od prowadzonych eksperymentów, i uciszani.

Warto więc zadać sobie pytanie o obiektywność przedstawianych nam wyników…

To oczywiście nie wszystko, co można powiedzieć na ten temat. Modyfikacje genetyczne to temat – rzeka. Można przywoływać argumenty z różnych dziedzin, przestrzegające przed używaniem GMO. Przede wszystkim, jest to wynalazek dość nowy i tak naprawdę skutki jego wprowadzenia będziemy mogli obserwować dopiero za kilkadziesiąt (co najmniej) lat. Konsekwencje naszej decyzji o wprowadzeniu tego typu organizmów poniosą dopiero nasze dzieci, wnuki…

Spróbujmy jednak spojrzeć na zagadnienie GMO oczami jego zwolenników.

Uczestnicy dzielą się na kilkuosobowe grupy. Każda z nich otrzymuje pisemną wypowiedź, opowiadającą się za GMO (najlepiej, by były to wypowiedzi różnorodne, z prasy, forów internetowych, publikacji naukowych itp., najlepiej, żeby były to krótkie fragmenty, ale niewyrwane z kontekstu) Zadaniem grup jest, po uważnej ich lekturze, ustosunkowanie się do zawartych w nim tez, w oparciu o własne poglądy i wiedzę, a także o wiedzę zdobyta podczas zajęć. Następnie każda z grup odczytuje otrzymane tezy i przedstawia swoje przemyślenia.

5. Podsumowanie. Co możemy zrobić?

Trudno jest rozmawiać na temat GMO, gdyż jest to temat bardzo kontrowersyjny. Ponieważ ważne jest, aby społeczeństwo miało świadomość nie tylko zalet, ale i wad takich rozwiązań, warto zgłębiać wiedzę na ten temat i przedstawiać swoje poglądy w dyskusjach, niekoniecznie na wielką skalę.

Warto czytać etykiety na produktach. Często znajduje się tam po prostu informacja, że produkt jest wytworzony z roślin GM, lub że ich nie zawiera.

W Internecie można znaleźć różne wskazania dla konsumentów, w których wymienione są marki produktów, zawierających GMO i takie, które ich nie zawierają. Wystarczy odrobina chęci i wolnego czasu, by się z nimi zapoznać.

Być może wszystko to wydaje się syzyfową pracą, ale przecież popyt kształtuje podaż. Dobrze jest więc uzmysłowić uczestnikom warsztatu, że nasze zdanie ma znaczenie, zwłaszcza jeśli przełoży się na świadome kupowanie i tym podobne zachowania.

Literatura:

1. Czy wiesz co jesz. Zakupy bez GMO, www.greenpeace.pl

2. Organizmy genetycznie zmodyfikowane – materiały szkoleniowe. Praca zbiorowa. Polskie Zrzeszenie Inżynierów i Techników Sanitarnych Oddział Wielkopolski, Poznań 2007.

3. Smith J., Nasiona kłamstwa czyli o łgarstwach przemysłu i rządów na temat żywności zmodyfikowanej genetycznie, Oficyna Wydawnicza 3,49, Poznań 2007.

Agata Borzęcka, REFA

1000 Characters left