• Karuzela e learning2
  • slajd szkola liderow 2019
  • slajd smog
  • slajd sarny
  • slajd rolnictwo spol
  • Zapraszamy Cię do udziału w kursie internetowym ekologii integralnej Szkoły liderów ekologii integralnej REFA!
  • Chcesz współtworzyć ruch chrześcijan zaangażowanych w kwestie ekologiczne? Widzisz konieczność działania w swoim środowisku i potrzebujesz inspiracji?
  • Dwa słowa są dziś słyszane głośniej niż inne, budzą mocniejsze emocje. Obydwa wzięte z angielskiego. Pierwsze oznacza najbardziej aktualny problem ekologiczny, drugie równie wielki problem z dziedziny moralności i komunikacji społecznej.
  • Słuchając kolejnych wypowiedzi dotyczących ochrony przyrody, zwykły obywatel często ma wrażenie, że, w toczącej się dyskusji, postrzegany jest jedynie jako element szkodzący przyrodzie. Używane słownictwo potęguje wrażenie oderwania interesów ludzkich i przyrodniczych, poprzez co część społeczeństwa z rezerwą przyjmuje apele o działania na rzecz środowiska. Odpowiedzią może być ekologia integralna.
  • Coraz więcej w nas zainteresowania skąd pochodzi żywność, którą wrzucamy do koszyka. Zwracamy uwagę na etykiety, pytamy o producenta, zastanawiamy się nad drogą, jaką nasze jedzenie przebyło. Jednym z modeli wytwarzania i dostarczania żywności ze znanego źródła jest Rolnictwo Wspierane przez Społeczność.
Nie jedźcie na ten Obóz!

Choć oficjalną nazwą corocznych wakacyjnych spotkań organizowanych przez Ruch Ekologiczny św. Franciszka z Asyżu jest słowo "Warsztaty", ja wolę stare, politycznie niepoprawne sformułowanie "Obóz".
Po raz pierwszy z REFA zetknąłem się w 1999 roku, gdy ta druga nazwa była w powszechnym użyciu. I tak mi zostało...

Piszę ten tekst z zamiarem ostrzeżenia wszystkich, którzy z powodu nadmiaru wolnego czasu pragną wybrać się na kolejne "Warsztaty REFA".

Nie jedźcie tam, nie chcecie tego!

Pierwsze czego doświadczycie, to podróż. Obozy odbywają się w miejscach im odludniejszych tym lepszych, dlatego przygotujcie się na długą drogę z wieloma przesiadkami i znoszeniem niewygód. Czasem niezbędne jest jeszcze piesze dojście (z bagażem) do miejsca zakwaterowania. Jeśli ktoś weźmie ze sobą suszarkę, lokówkę i mikrofalówkę będzie miał szczególnego pecha (i piękną fryzurę).
Nie dotyczy to oczywiście tych z Was, którzy mają własny samochód, ewentualnie rodzice są skłonni podrzucić Was na drugi koniec Polski.

  


W tym miejscu zaznaczyć trzeba, że najlepiej by dla Was było, gdybyście mieszkali w Łodzi - nigdzie nie będzie za daleko. Ja mieszkam na Dolnym Śląsku i tylko dwa razy w ciągu całej historii Obozów REFA miałem blisko (choć to i tak niezły wynik).

Przypominam - nie jedźcie tam!

Już w czasie podróży może się zdarzyć, że wpadniecie na innych uczestników Obozu. Pół biedy jeśli tak jak Wy jadą po raz pierwszy - szoku nie przeżyjecie. Ale jeśli będziecie mieli niewiarygodnego pecha, traficie na obozowego recydywistę - tak od trzeciego razu wzwyż (bo po raz drugi mógł się niechcący zaplątać), macie przegwizdane - ONI SĄ NIENORMALNI!

Nie jedźcie tam - oni naprawdę są nienormalni!

Pierwsze grupowe spotkanie - na ogół w miejscowości zakwaterowania, na najbliższym przystanku lokalnego środka transportu publicznego. To nie będzie dla Was miłe - najpierw przywitają się wszyscy starzy (i trochę młodsi) znajomi. Kiedy już potrzepią sobie nawzajem dywany, pora na Was.
[...]
I jak było? Jak zderzenie z ciężarówką na autostradzie?

Więc lepiej tam nie jedźcie!

Jeśli jeszcze nie wiecie czemu nazywam ich nienormalnymi, to śpieszę z wyjaśnieniami. Jak inaczej można określić ludzi, którzy pomimo różnic wieku (od piętnastu do nieskończoności, choć na ogół przed pięćdziesiątką), wykształcenia, wiedzy, profesji i płci są tak podobni? Czy można kogoś w dzisiejszych czasach nazwać normalnym, jeśli jest dla innych AUTENTYCZNIE miły i bezinteresowny? Jeśli po niedługim czasie przebywania z nimi zaczynasz czuć się swobodnie? W sekrecie dodam, że obozowicze (szczególnie ci z co większym stażem) dysponują nawet poczuciem humoru i otwartością (i to już od pierwszych chwil Obozu).
Co do kierownictwa, to jest ono nie mniej nienormalne co reszta (bo z niej się rekrutuje), może nawet bardziej, bo jest "ludzkie". Widział ktoś ostatnio "ludzkie" kierownictwo?

  


Nie jedźcie tam - nie chcecie poznać Szefa!

Następna sprawa, która się Wam nie spodoba - podział obowiązków. Niestety, coś takiego istnieje i to w dodatku w systemie rotacyjnym - nie ma tak dobrze, że dostaniecie miotłę i przez resztę Obozu będziecie się uczyć jej używać - to nie tego typu warsztaty.
Wszyscy uczestnicy (bez względu na staż obozowy) są "losowo" dzieleni na trzy-cztery kręgi (nazwa oficjalna), szefem kręgu (czyli "kręgowym") zostaje na ogół jakiś "weteran". Nie myślcie że to taka dobra funkcja - z autorytetem w grupie bywa różnie, a to szefowi kręgu dostaje się za wpadki (dlatego dobrze gdy jest to "weteran" - on już zna mowę kierownictwa).
Do typowych obowiązków kręgów należy dyżur kuchenny (gotowanie, wymyślanie nowych, nierzadko oryginalnych potraw i aprowizacja na czas wycieczek), dyżur porządkowy (sprzątanie po grupie gotującej i po całej reszcie) i najciekawszy - dyżur liturgiczny. Bo trzeba Wam wiedzieć, że codziennie jest Msza Święta przygotowywana (a jakże!) przez nas samych.

Nie jedźcie tam - bo będziecie się musieli nauczyć śpiewać psalmy!

Z innych stałych punktów dnia wypada Was ostrzec jeszcze przed wspólnymi porannymi i wieczornymi modlitwami, posiłkami (a tak! - ostrzec, bo nie wiadomo co krąg kuchenny wymyśli - a zjeść trzeba)

  


i niecodziennymi, ale szalenie niebezpiecznymi wspólnymi wieczorkami zwanymi czasem "pogodnymi" (nie wiadomo dlaczego). Także już teraz przygotujcie sobie kilka oryginalnych i ciekawych gier...

  


...albo po prostu nie jedźcie - szczególnie jeśli jesteście samotnikami!

Wycieczki - wydawałoby się, że najważniejszy element Obozu. Tak nie jest - między innymi dlatego oficjalna nazwa wakacyjnych spotkań została zmieniona na "Warsztaty". Wycieczki są na ogół piesze, długie i prowadzone przez miejsca warte zobaczenia (choć ta opinia jest subiektywna). W każdym razie nie przechodzimy w pobliżu hipermarketów, fabryk, biurowców, czy innych cudów współczesnej architektury, nie zahaczamy o McDonald's-y czy inne KFC, nie zatrzymujemy się w ogródkach piwnych preferując raczej polankę w lesie. Trasy są długie, trzydzieści kilometrów to nie taka znowu rzadkość, także zapomnijcie o butach na obcasach i sielankowym tempie.

Nie jedźcie tam - bo nie ma sensu się niepotrzebnie męczyć!

Tym, co jest najważniejsze w corocznych Warsztatach REFA, są właśnie warsztaty. Są prowadzone (w różnej formie) przez niektórych członków Ruchu, jak również przez zaproszonych gości. Dotyczą miejsca, w którym odbywa się Obóz (to taki wstęp, żeby wiedzieć gdzie się jest), jak również spraw ważnych z punktu widzenia Ruchu.

  


Nie jedźcie tam - dowiecie się czegoś nowego, a po co wam ta wiedza?...

Wracając jeszcze na chwilę do ludzi - do ich nienormalności. Nie napisałem o nich najważniejszego - myślą podobnie. Nie da się jeździć na Obóz wielokrotnie i nie być choć w części zgodnym z oficjalnym stanowiskiem kierownictwa. Po prostu nie odnajdziecie się tam. A jaki jest ten światopogląd? Do tego musicie dojść sami - chociażby czytając teksty zamieszczone na stronie Ruchu lub te, które co niektórzy uczestnicy publikują w różnych czasopismach.

Ostatni raz ostrzegam - nie jedźcie tam. Jeśli Wam się spodoba, to już nigdy nie będziecie tacy sami. Zmienicie się, a wierzcie mi - nie chcecie tego - bo bycie w dzisiejszych czasach innym niż większość społeczeństwa (a więc nienormalnym) to trudna i wyboista droga...

Zapytacie może, dlaczego Was przed tym wszystkim ostrzegam?
Dlaczego apeluję do Waszego instynktu samozachowawczego?
To proste - bo ja też jestem NIENORMALNY!

Daniel Szymkowiak

1000 Characters left