• fratelli
  • przyroda
  • encyklika
  • Boska ziemia
  • Konflikty o miejsca przyrodniczo cenne wg ankiety REFA
  • Ekologia to ważna część nauczania Kościoła – wywiad KAI z o. Stanisławem Jaromi
  • Zielone Słowa BOSKIEJ ZIEMI.To przewodnik porządkujący wzajemne relacje Kościoła katolickiego z tematyką ochrony przyrody, środowiska, klimatu i ekologii.

Franciszek po raz kolejny pokazał aktualność franciszkańskiej tradycji, tym razem akcentując jej walory dla pokonania obecnego kryzysu społeczno-ekonomicznego. Mówił o tym w przemówieniu do uczestników spotkania „Ekonomia Franciszka”. To międzynarodowe spotkanie odbyło się online w dniach 19-21.11.2020. Ponad dwa tysiące młodych uczestników z prawie 115 krajów (z Polski nie zauważyliśmy nikogo!) poznawało duchowość franciszkańską, słuchało ekspertów i dyskutowało o roli młodych katolików w odnowie świata. Gospodarzem wydarzenia był biskup Asyżu. Publikujemy pełny tekst orędzia papieskiego…

Drodzy młodzi, dobry wieczór! Dziękuję, że jesteście tutaj, za całą wykonaną pracę, za zaangażowanie w ciągu tych miesięcy, pomimo zmian w programie. Nie zniechęciliście się, więcej, zapoznałem się z poziomem refleksji, z jakością, z powagą i odpowiedzialnością, które wykazaliście: nie pominęliście nic z tego, co daje wam radość, co was niepokoi, co was oburza i pobudza do zmian. Pierwotną myślą było spotkać się w Asyżu, aby pójść śladami św. Franciszka. W krzyżu w San Damiano i w wielu innych obliczach – jak tego trędowatego – Pan wyszedł na spotkanie Franciszka, powołał go i powierzył mu misję; wyzwolił go od bożków, które go izolowały od innych, od pytań i wątpliwości, które go paraliżowały i zamykały w pułapce myślenia „tak się zawsze robiło” (bo to jest pułapka!), lub słodko-gorzkiej melancholii tych, którzy żyją jedynie dla siebie. Pan obdarzył Franciszka zdolnością do wyśpiewania pieśni chwały, wyrażenia radości, wolności i daru z siebie. Dlatego to spotkanie w Asyżu nie jest dla mnie punktem dojścia, ale początkowym impulsem procesu, do którego jesteśmy zaproszeni, aby przeżywać go jako powołanie, jako kulturę oraz jako pakt.

Powołanie Asyżu

„Franciszku idź, odbuduj mój dom, który, jak widzisz, znajduje się w ruinie”. To były słowa, które poruszyły młodego Franciszka i które stają się szczególnym apelem dla każdego z nas. Kiedy czujecie się wezwani, włączeni i stajecie się uczestnikami „normalności” do zbudowania, wiecie, że powiedzenie „tak” daje nadzieję. Wiem, że zaakceptowaliście od razu to zawołanie, ponieważ jesteście zdolni do zobaczenia, przeanalizowania i doświadczenia, że nie możemy iść naprzód w ten sposób. Pokazał to wyraźnie poziom poparcia, zapisów oraz samego uczestnictwa w tym pakcie, który przekroczył wszelkie wyobrażenia. Ukazaliście wrażliwość i szczególne zatroskanie, aby podjąć kluczowe problemy, które nas niepokoją. Uczyniliście to w szczególnej perspektywie: ekonomii, która jest obszarem waszych badań, studiów i działania. Wiecie, że konieczna jest nowa narracja ekonomiczna, pilne jest podjęcie odpowiedzialności za to, że „obecny system światowy jest z różnych punktów widzenia nie do utrzymania”[1] i uderza w naszą siostrę ziemię, tak bardzo sponiewieraną i ogołacaną, razem z najbiedniejszymi i najbardziej wykluczonymi. Te dwie rzeczy idą w parze: jeśli niszczysz ziemię, wzrasta liczba biednych i wykluczonych. Oni są pierwszymi pokrzywdzonymi… i także pierwszymi zapomnianymi.

Uważajcie jednak, aby nie dać się przekonać, że jest to jedynie kolejny banalny problem. Wasz głos to coś więcej niż pusty, przelotny krzyk, który można z czasem wyciszyć. Jesteście wezwani do wywarcia konkretnego wpływu na wasze miasta i uniwersytety, na pracę i związki zawodowe, na przedsiębiorstwa i ruchy, na urzędy publiczne i prywatne firmy z mądrością, zaangażowaniem i przekonaniem, aby dotrzeć do miejsc, w których te tematy i paradygmaty[2] są opracowywane i ustalane. To wszystko pobudziło mnie do zaproszenia was do realizacji tego paktu. Powaga aktualnej sytuacji, którą pandemia Covid jeszcze bardziej uwypukliła, wymaga odpowiedzialnego uświadomienia sobie tego wszystkiego przez wszystkich działaczy społecznych, przez nas wszystkich, pośród których wy macie rolę pierwszoplanową: skutki naszych działań i decyzji dotkną was w pierwszej kolejności, dlatego nie możecie pozostawać na zewnątrz miejsc, gdzie rodzi się nie tylko wasza przyszłość, ale także wasza teraźniejszość. Nie możecie opuścić miejsc, gdzie rodzi się teraźniejszość i przyszłość. Albo się włączycie, albo historia przejdzie ponad wami.

Nowa kultura

Potrzebujemy zmiany, chcemy zmiany, dążymy do zmiany[3]. Problem rodzi się wtedy, kiedy przekonujemy się, że na wiele trudności, które nas dotykają, nie posiadamy konkretnych i właściwych odpowiedzi; raczej zdajemy sobie sprawę z cząstkowości analiz i diagnoz, które powodują zablokowanie wszelkich możliwych rozwiązań. W istocie brakuje nam kultury potrzebnej, aby się zdecydować i pobudzić do otwarcia odmiennych wizji, odciskających typ myślenia, rodzaj polityki, programów edukacyjnych, a także brakuje nam duchowości, która nie daje się zamknąć w jedynej dominującej logice[4]. Jeśli pilne jest znalezienie odpowiedzi, niezbędne pozostaje wzrastanie i wspieranie grup decyzyjnych zdolnych do wypracowania kultury, uruchomienia procesów – nie zapominajcie tego słowa; uruchomienie procesów, poszerzenie horyzontów, tworzenie współuczestnictwa… Wszelki wysiłek, aby zarządzać naszym wspólnym domem, troszczyć się o niego i ulepszać go, jeśli ma być skuteczny, domaga się tego, że zmienione zostaną „style życia, modele produkcji i konsumpcji, utrwalone struktury władzy, na których opierają społeczeństwa”[5]. Bez uczynienia tego, nic nie zrobicie.

Potrzebujemy, na poziomie lokalnym i instytucjonalnym, grup przywódczych, które będą mogły podjąć problemy bez frustracji i bycia ich więźniami, zdolnych stawić czoła tendencji – często nieświadomej – podporządkowania się pewnym sposobom myślenia (ideologiom), które prowadzą do usprawiedliwiania oraz paraliżu wszelkich działań w obliczu niesprawiedliwości. Przypominamy sobie np., jak dobrze zauważył Benedykt XVI, że głód „zależy nie tyle od niewystarczających zasobów materialnych, ile raczej od niedostatecznych zasobów społecznych, wśród których najważniejszy jest natury instytucjonalnej”[6]. Jeśli będziecie zdolni do rozwiązania tego problemu, będziecie mieli otwartą drogę do przyszłości. Powtarzam myśl papieża Benedykta: głód nie tyle zależy od niedostatku materialnego, co bardziej od niedostatku zasobów społecznych, z których najważniejszy jest ten natury instytucjonalnej.

Kryzys społeczny oraz ekonomiczny, który wielu odczuwa na własnej skórze i który obciąża teraźniejszość oraz przyszłość w opuszczeniu i wykluczeniu wielu dzieci, młodych, a także całych rodzin, nie pozwala, byśmy stawiali interesy grupowe ponad dobrem wspólnym. Powinniśmy powracać częściej do mistyki dobra wspólnego. W tym znaczeniu, pozwólcie, że podejmę zadanie, które zaproponowaliście jako metodologię dla zdrowego i rewolucyjnego rozwiązania konfliktów. Podczas tych miesięcy dzieliliście się różnymi refleksjami i ważnymi teoretycznymi wskazaniami. Spotykaliście się wokół 12 tematów (nazwaliście je „wioskami”): 12 tematów do debaty, dyskusji i określenia praktycznych rozwiązań. Doświadczyliście tak ważnej kultury spotkania, która jest przeciwna modnej kulturze wykluczenia. Ta kultura spotkania pozwala wielu głosom zebrać się przy jednym stole, aby dialogować, podejmować refleksję, dyskutować oraz tworzyć w wieloaspektowej perspektywie różne wymiary i odpowiedzi na globalne problemy, które dotykają naszych narodów i naszych demokracji[7]. Jak trudno jest podążać w stronę realnych rozwiązań, kiedy ci, którzy nie myślą tak jak my, są zniesławiani, obrażani, a ich słowa przeinaczane! Dyskredytowanie, obrażanie i błędne cytowanie to tchórzliwe sposoby odmawiania podjęcia decyzji potrzebnych, aby rozwiązać wiele problemów. Nie zapominajmy nigdy, że „całość jest czymś więcej niż część i czymś więcej niż prosta suma części”[8] i że „sama suma korzyści indywidualnych nie jest w stanie stworzyć lepszego świata dla całej ludzkości”[9].

To zadanie spotkania ponad wszelkimi uprawnionymi różnicami jest fundamentalnym krokiem do jakiejkolwiek transformacji, która pomoże dać życie nowej mentalności kulturowej, a zatem również ekonomicznej, politycznej i społecznej; ponieważ nie będzie możliwe zaangażowanie w wiele spraw jedynie według jednej teoretycznej lub indywidualnej perspektywy bez ducha, którą ją ożywia, bez niektórych motywacji wewnętrznych, które nadają sens, bez współuczestnictwa i zakorzenienia, dających tchnienie działaniu osobistemu i wspólnotowemu[10].

W ten sposób przyszłość będzie szczególnym czasem, w którym poczujemy wezwanie do uznania pilności i piękna wyzwania stającego przed nami. Czasem, który przypomni nam, że nie jesteśmy skazani na modele ekonomiczne skupiające swoje interesy na zyskach i promowaniu podobnych polityk społecznych, ignorujących koszty ludzkie, społeczne i środowiskowe[11]. To tak, jak gdybyśmy liczyli na absolutne, nieograniczone i neutralne możliwości zasobów. Nie, nie jesteśmy zmuszeni do kontynuowania dalszego dopuszczania i milczącego tolerowania w naszych postawach, „że niektórzy czują się bardziej ludźmi, tak jakby urodzili się z większymi prawami”[12] lub przywilejami, aby cieszyć się zagwarantowanym posiadaniem określonych dóbr lub podstawowych usług[13]. Nie wystarczy również opierać się na szukaniu półśrodków w trzecim sektorze lub w modelach pomocowych. Chociaż ich działalność jest bardzo ważna, nie zawsze są one zdolne do zmierzenia się z aktualnymi strukturalnymi nierównościami, które uderzają w najbardziej wykluczonych, i bez złej woli utrwalają niesprawiedliwości, które chcą zwalczać. W istocie nie chodzi jedynie i wyłącznie o wychodzenie naprzeciw podstawowym potrzebom naszych braci. Trzeba przyjąć strukturalnie, że ubodzy mają odpowiednią godność, aby uczestniczyć w naszych spotkaniach, brać udział w naszych dyskusjach oraz zanosić chleb do swoich domów. I to jest o wiele więcej niż wychodzenie z pomocą: mówimy o nawróceniu i przekształceniu naszych priorytetów oraz miejsca drugiego w naszych politykach i naszym porządku społecznym.

W pełni XXI wieku „Nie chodzi już po prostu o zjawisko wyzysku i ucisku, ale o coś nowego: przez wykluczenie dotyka się samego korzenia przynależności do społeczeństwa, w którym człowiek żyje, jako że nie jest w nim na samym dole, na peryferiach, lub bez władzy, ale jest poza nim”[14]. Zwróćcie na to uwagę… Poprzez wykluczenie uderza się w same korzenie przynależności do społeczeństwa, w którym się żyje, ponieważ ci, którzy są wykluczeni, nie tylko pozostają na samym dole, na peryferiach, bez władzy, ale całkowicie na zewnątrz. Jest to kultura marnotrawstwa, która nie tylko wyłącza, ale zmusza do życia we własnym wykluczeniu, czyniąc niewidocznymi poza murem obojętności i komfortu.

Pamiętam, jak pierwszy raz zobaczyłem zamkniętą dzielnicę: nie wiedziałem, że istnieją. To było w 1970 roku. Musiałem udać się z wizytacją do kilku nowicjatów Towarzystwa, dotarłem do pewnej miejscowości, a następnie, kiedy szedłem przez miasto, powiedziano mi: „Nie możesz iść do tej części, bo to jest dzielnica zamknięta”. Wewnątrz były mury, a w środku były domy, ulice, ale zamknięte: czyli dzielnica, która żyła w obojętności. Uderzyło mnie to bardzo, kiedy to zobaczyłem… Ale potem te dzielnice rosły i rosły wszędzie. I pytam cię: czy twoje serce jest jak zamknięta dzielnica?

Pakt z Asyżu

Nie możemy sobie pozwolić na dalsze odkładanie pewnych spraw na później. To ogromne i naglące zadanie wymaga hojnego zaangażowania w sferze kulturowej, w kształceniu akademickim i badaniach naukowych, bez gubienia się w intelektualnych modach czy w ideologicznych pozach, które są wyspami, oddzielającymi nas od życia i konkretnego cierpienia ludzi[15]. Nadszedł czas, drodzy młodzi ekonomiści, przedsiębiorcy, pracownicy i liderzy biznesu, czas, aby odważyć się na ryzyko pobudzana i rozwijania modeli rozwoju, postępu i zrównoważonego wzrostu, w których ludzie, a zwłaszcza ci wykluczeni (a wśród nich także siostra ziemia), przestaną być – w najlepszym wypadku – jedynie nominalną, techniczną lub funkcjonalną obecnością, a staną się twórcami swojego życia w całości tkanki społecznej.

Wymaga to czegoś więcej niż pustych słów: „biedni” i „wykluczeni” to prawdziwi ludzie. Zamiast patrzeć na nich z czysto technicznego lub funkcjonalnego punktu widzenia, czas pozwolić im stać się bohaterami swojego życia w całości tkanki społecznej. Nie myślmy za nich, myślmy razem z nimi. Nie poprzez działanie zgodne z modelem Oświecenia, jako oświecone elity, w którym wszystko dzieje się dla ludzi, ale nic z ludźmi. To nie do przyjęcia. Nie myślimy za nich, tylko z nimi. Od nich uczmy się rozwijać modele ekonomiczne, które będą korzystne dla wszystkich, ponieważ podejście strukturalne i decyzyjne będzie wyznaczone przez integralny rozwój człowieka, tak dobrze wypracowany przez nauczanie społeczne Kościoła. Polityka i ekonomia nie mogą być zależne „od skutecznościowego paradygmatu technokracji. Dziś, myśląc zwłaszcza o dobru wspólnym, koniecznie potrzebujemy, aby polityka i gospodarka, trwając w dialogu, zdecydowanie służyły życiu, zwłaszcza życiu ludzkiemu”[16]. Bez tego postawienia w centrum i tego ukierunkowania pozostaniemy więźniami alienującego kręgu, który będzie utrwalał jedynie dynamikę degradacji, wykluczenia, przemocy i polaryzacji: „Wszelki bowiem. program opracowany dla podniesienia produkcji nie powinien mieć innego celu, jak tylko służyć osobie ludzkiej. Powinien zatem starać się o zmniejszenie nierówności, usunięcie dyskryminacji, wyzwalanie ludzi od zależności niewolniczej [...]. Nie wystarczy jednak zwiększenie wspólnych zasobów, by nastąpił sprawiedliwy ich podział; nie wystarczy postęp techniczny, aby ziemia – stawszy się jakby bardziej ludzką – nadawała się lepiej do zamieszkania”[17]. To też nie wystarczy.

Perspektywa integralnego rozwoju człowieka jest dobrą nowiną, którą należy głosić i wprowadzać w życie – i nie są to marzenia, to jest konkretna droga – dobra nowina do głoszenia i wprowadzania w życie, ponieważ proponuje ona, abyśmy odnaleźli się jako ludzkość na bazie tego, co najlepsze w nas samych, czyli marzenie Boga jest, abyśmy przejęli się bratem, i to bratem najsłabszym (por. Rdz 4,9). „Zasadniczo miarę człowieczeństwa określa się w odniesieniu do cierpienia i do cierpiącego. Ma to zastosowanie zarówno w przypadku jednostki, jak i społeczeństwa”[18]; jest to miara, która musi wcielić się także w nasze decyzje i modele ekonomiczne.

Dobrze będzie, jeśli pozwolimy wybrzmieć słowom Świętego Pawła VI, który pobudzany pragnieniem, żeby przesłanie Ewangelii kierowało wszystkimi ludzkimi realiami, pisał: „Rozwój, o którym mówimy, nie ogranicza się jedynie do postępu gospodarczego. Aby był prawdziwy, powinien on być zupełny, to znaczy winien przyczyniać się do rozwoju każdego człowieka i całego człowieka. […] Nie godzimy się na oddzielenie spraw ekonomicznych od tego, co ludzkie, ani też na rozważanie ich odrębnie od cywilizacji, do której należą. Naszym zdaniem wielce trzeba cenić człowieka, każdego człowieka, wszelką ludzką społeczność i całą ludzkość”[19].

W tym znaczeniu wielu z was będzie miało możliwość działania i wpływania na decyzje makroekonomiczne, w których stawką jest los wielu narodów. Te scenariusze potrzebują również przygotowanych ludzi, „roztropnych jak węże i nieskazitelnych jak gołębie” (Mt 10,16), zdolnych „czuwać nad zrównoważonym rozwojem krajów, by uniknąć dławiącego podporządkowania tych krajów systemom kredytowym, które zamiast krzewić postęp podporządkowują ludność mechanizmom większego ubóstwa, wykluczenia i uzależnienia”[20]. Same systemy kredytowe są drogą do ubóstwa i zależności. Ten uzasadniony protest wymaga wypracowania modelu międzynarodowej solidarności, który uznaje i szanuje wzajemną zależność pomiędzy narodami oraz opowiada się za mechanizmami kontrolnymi, zapobiegającymi wszelkiego rodzaju podporządkowaniu. Pracując na rzecz promocji krajów znajdujących się w najtrudniejszej sytuacji i krajów rozwijających się, każdy naród jest wezwany, aby stać się twórcą swojego losu oraz losu całego świata[21].

***

Drodzy młodzi, „dzisiaj stajemy przed wielką szansą wyrażenia tego, że jesteśmy braćmi, bycia kolejnymi miłosiernymi Samarytanami, biorącymi na siebie ból porażki, zamiast wzniecania nienawiści i urazy”[22]. Nieprzewidywalna przyszłość jest już w toku; każdy z was, zaczynając od miejsca, w którym pracuje i decyduje, może wiele zrobić; nie wybierajcie skrótów, które was uwodzą i uniemożliwiają zaangażowanie i bycie zaczynem tam, gdzie się znajdujecie (por. Łk 13,20–21). Żadnych skrótów, zaczyn: ubrudzenie sobie rąk! Po kryzysie sanitarnym, przez który przechodzimy, najgorszą reakcją byłoby jeszcze większe popadnięcie w gorączkowy konsumpcjonizm i nowe formy egoistycznego zabezpieczania siebie. Nie zapominajcie, że z kryzysu nigdy nie wychodzimy tacy sami: wychodzimy lepsi lub gorsi. Pozwólmy wzrastać temu, co dobre, wykorzystajmy okazję i stańmy wszyscy w służbie wspólnego dobra. Niebo pragnie, aby w końcu nie było już „innych”, ale byśmy nauczyli się dojrzewać do stylu życia, w którym umiemy powiedzieć „my”[23]. Ale wielkie „my”. Żadnego małego „my” i „inni”; nie, to nie będzie w porządku.

Historia uczy nas, że nie ma systemów i kryzysów mogących całkowicie zniweczyć możliwości, pomysłowość i kreatywność, których Bóg nigdy nie przestaje wzbudzać w sercach. Z oddaniem i wiernością waszym narodom, waszej teraźniejszości i przyszłości, możecie połączyć się z innymi, aby tkać nowy sposób tworzenia historii. Nie bójcie się angażować i dotykać spojrzeniem Jezusa duszy miast; nie bójcie się odważnie przebywać pośród konfliktów i rozdroży historii, aby namaszczać je wonią Błogosławieństw. Nie bójcie się, bo nikt nie ratuje się sam. Do was, młodych ludzi pochodzących ze 115 krajów, kieruję zaproszenie do uznania, że potrzebujemy siebie nawzajem, aby ożywić tę kulturę ekonomiczną, zdolną do tego, „by zrodziły się marzenia, wzbudziły proroctwa i wizje, rozkwitły nadzieje, rozbudziło zaufanie, opatrzono rany, nawiązano relacje, rozbudzono jutrzenkę nadziei, by uczono się od siebie nawzajem i tworzono pozytywną wyobraźnię, która oświeciłaby umysły, rozpaliła serca, przywróciła rękom siły i natchnęłaby młodych – wszystkich ludzi młodych, nikogo nie wykluczając – wizją przyszłości przepełnionej radością Ewangelii”[24]. Dziękuję!

 

 

[1] Franciszek, Laudato si’ (24.05.2015), 61 (dalej: LS).

[2] Franciszek, Evangelii gaudium (24.11.2013), 74 (dalej: EG).

[3] Franciszek, Przemówienie na Światowe Spotkanie Ruchów Ludowych, Santa Cruz de Sierra (9.07.2015).

[4] LS 111.

[5] Jan Paweł II, Centessimus annus (1.05.1991), 58.

[6] Benedykt XVI, Caritas in Veritate (29.06.2009), 27.

[7] Franciszek, Przemówienie do uczestników seminarium „Nowe formy solidarnego braterstwa, inkluzja, integracja i innowacja” (5.02.2020). Przypomnijmy: „Prawdziwej mądrości, owocu refleksji, dialogu i wielkodusznego spotkania między ludźmi, nie osiąga się jedynie na drodze gromadzenia danych, prowadzącego do przesytu i zamętu w swego rodzaju skażeniu umysłowym” (LS 47).

[8] EG 235.

[9] Franciszek, Fratelli tutti (3.10.2020), 105 (dalej: FT).

[10] LS 216.

[11] Faworyzujące, gdy konieczne, uchylanie się od płacenia podatków, brak poszanowania pracowników i „możliwość korupcji ze strony niektórych największych przedsiębiorstw świata, nierzadko w zgodzie z rządzącym sektorem politycznym” (Przemówienie do uczestników seminarium „Nowe formy solidarnego braterstwa, inkluzja, integracja i innowacja”, cytowane powyżej).

[12] LS 90. Na przykład „Obwinianie wzrostu demograficznego, a nie skrajnego i selektywnego konsumpcjonizmu, jest sposobem na uniknięcie stawienia czoła problemom. W ten sposób usiłuje się usprawiedliwić dotychczasowy wzorzec dystrybucji, w którym mniejszość uważa, że ma prawo do konsumpcji w takiej proporcji, której nie sposób byłoby upowszechnić, bo planeta nie byłaby nawet w stanie pomieścić odpadów takiej konsumpcji” (LS 50).

[13] Chociaż każdy z nas jest obdarzony taką samą godnością, nie każdy zaczyna z tego samego miejsca i z tymi samymi możliwościami, biorąc pod uwagę porządek społeczny. To zmusza nas do namysłu, jak sprawić, aby wolność i równość nie były tylko nominalnymi podstawami, które sprzyjają niesprawiedliwości (por. FT 21–23). Warto zadać sobie pytanie: „Co się dzieje bez świadomego pielęgnowania braterstwa, bez woli politycznej braterstwa, przekładających się na wychowanie do braterstwa, do dialogu, do odkrywania wzajemności i ubogacania się nawzajem jako wartości?” (FT 103).

[14] EG 53. W świecie wirtualnych możliwości, zmian i fragmentacji prawa społeczne nie mogą być tylko nawoływaniem lub pustymi apelami, ale muszą być drogowskazem i kompasem, ponieważ „stan instytucji społeczeństwa ma wpływ na środowisko i jakość życia człowieka” (LS 142).

[15] Franciszek, Veritatis gaudium (8.12.2017), 3.

[16] LS 189.

[17] Paweł Vi, Populorum progressio (26.03.1967), 34 (dalej: PP).

[18] Benedykt XVI, Spe salvi (30.11.2007), 38.

[19] PP 14.

[20] Franciszek, Przemówienie Ojca Świętego podczas spotkania z przedstawicielami Organizacji Narodów Zjednoczonych, Nowy Jork (25.09.2015).

[21] PP 65.

[22] FT 77.

[23] Tamże 35.

[24] Franciszek, Przemówienie Ojca Świętego Franciszka na otwarcie obrad Synodu Biskupów o młodzieży, wierze i rozeznaniu powołania (3.10.2018).

Gravatar
Gdynia
Szczerze mówiąc, to w kwestach ekonomicznych znacznie mi bliżej do postulatów Jana Pawła II. Nie przekonuje mnie, że to były inne czasy. Od lat widzimy kryzys państwa opiekuńczego, na który Jan Paweł II opisywał w Centesimus Annus.
Gravatar
bardzo dobra wiadomość, cieszę się niezmiernie

1000 Characters left