• slajd szkola liderow
  • slajd COP 24
  • slajd COP24 1
  • slajd lider
  • SLAJD KOSCIOL SIE ZIELENI
  • Nową propozycją REFAjest Szkoła liderów ekologii integralnej. Jej inauguracja miała miejsce w czasie warsztatów jakie w dniach 6-11.07.2018 odbyły się w Grzybowie...
  • Franciszek do katolickich ekologów z całego świata mówił, że polecenie, jakie Pan Bóg skierował do św. Franciszka, by odbudował jego dom, można odczytać także w sensie ekologicznym. Dziś bowiem w ruinie jest nasza planeta, która pilnie potrzebuje naprawy. Ponownie zwrócił uwagę na pilną potrzebę ekologicznego nawrócenia, zmiany stylu życia i konsumpcji i wspólnych działań na rzecz ekologii integralnej.
  • Przed COP24 w Katowicach: "W kwestiach ekologicznych Kościół w Polsce nie jest biernym obserwatorem rzeczywistości, lecz jest ważnym uczestnikiem debaty". Czy możemy się spodziewać większej aktywności polskiego Kościoła w duchu ekoencykliki Laudato si'?
  • Żeby stawać się liderem, trzeba żyć autentycznie tym, co się przekazuje. Potrzebna jest też pewna śmiałość, entuzjazm, zapał pozostawiający ślad na tym świecie. Zapalający innych do działania.
  • Kościół się zieleni – ogłaszają redaktorzy katolickiego pisma i publikują teksty, których autorami są abp Grzegorz Ryś, Krzysztof Wojciechowski, Paweł Średziński oraz rozmowę Zbigniewa Nosowskiego z o. Stanisławem Jaromi.

Urokliwa miejscowość - Kazimierz Dolny, położone jest nad najbardziej wysuniętym na wschód zakątkiem Wisły. Niegdyś żyjące własnym rytmem miasteczko - stało się modnym miejscem, gdzie miło i beztrosko spędzają czas różnorodni turyści. I tak, niektórych zachwyca bogactwo kulturowo - historyczne tj.: ruiny zamczyska, baszta, spichlerze, majestatyczne świątynie czy bogate kamienice. Inni przyjeżdżają tu, by odpocząć w zaciszu pięknej przyrody Kazimierskiego Parku Krajobrazowego wśród wąwozów. Czy Kazimierz naprawdę jest enklawą spokoju i harmonijnej egzystencji? Okazuje się, że nie.

Działalność ludzi rządzących Kazimierzem niekiedy wzbudza rozgoryczenie i wzburzenie wśród miejscowej ludności. Rzecz szczególnie odnosi się do sytuacji, w których dochodzi do łamania prawa za przyzwoleniem władz.Wobec takich faktów Kazimierzanie nie pozostają obojętni, pisemnie protestują, lecz z różnym skutkiem.

Puszcza Białowieska nieprzerwanie istnieje od ponad 8 tysięcy lat. Pierwotnie był tu las liściasty, rosły dęby, graby, lipy, wiązy, jesiony i klony. Później w wyniku ochłodzenia klimatu wkroczył świerk. Przez tysiąclecia kształtowały się tutaj procesy ekologiczne, charakterystyczne dla lasów naturalnych, drzewa osiągały maksymalne rozmiary. Puszcza Białowieska jest dzisiaj jedynym w Europie naturalnym, mieszanym lasem nizinnym o imponującej różnorodności biologicznej.

W Puszczę wpisane są dzieje człowieka, począwszy od epoki neolitu. Około 600 roku po Chrystusie wokół Puszczy pojawili się Słowianie, w XIV wieku po unii polsko litewskiej pierwotny las był miejscem polowań królów polskich, książąt litewskich a w okresie rozbiorów - carów Rosji. Podczas I wojny światowej nasiliła się eksploatacja puszczańskich lasów i postępujący proces ich degradacji.

Po drodze do lasu prawie zawsze obok niego przechodziłem. Początkowo nie wiedziałem, że jest tam cmentarz. Ot, duża grupa drzew wśród pól, okolona zwarta gęstwiną krzewów, przez którą nie widać było rozsypujących się nagrobków.

Dopiero po pewnym czasie, myszkując w terenie w poszukiwaniu stanowisk odpowiednich dla pójdźki, przypomniałem sobie o tym miejscu.

Pamiętam dziwne uczucie, które mnie ogarnęło, gdy pierwszy raz tam wszedłem. Cisza. Nie usłyszałem głosu żadnego ptaka. Pierwszą rzeczą, jaką dostrzegłem był stary drewniany krzyż oparty o pień sędziwego kasztanowca. Na krzyżu przybite ręce Chrystusa, gdyż cały tułów metalowej postaci naszego Pana odłamał się od rąk i osunął na dół. Smutny widok.

Na łamach Dzikiego Życia od pewnego czasu pojawiają się artykuły dotyczące bioregionu. Przyznam, że początkowo onieśmielały mnie tytuły jak i nazwiska znawców tematu i nie sądziłem abym w tym gronie mógł się kompetentnie wypowiedzieć, jednak w końcu przełamałem niezdecydowanie i postanowiłem skreślić tych kilka zdań na temat tego, czym według mnie jest bioregion. Zwłaszcza, że wiele z przeczytanych tekstów ma dla mnie charakter dysputy akademickiej, tymczasem rzeczywistość wydaje się o wiele bardziej złożona, choć w swej istocie bardzo prosta. Z pewnością jednak nie daje się "zakuć" w ciasne definicje i formułki. Taką właśnie sztuczną definicją jest dla mnie termin bioregion. Bo kto wie, co to jest ów bioregion, poza tymi, którzy się nim zajmują? Cała masa ludzi żyjących na pewnym obszarze uznawanym za bioregion wcale o takiej nazwie nie słyszała (mówiąc o bioregionie przypomina mi się jak to przez wiele lat Indianie nie wiedzieli ze są nazywani Indianami). Możnaby zastąpić bioregion bardziej rozpowszechnionym i znanym terminem "mała ojczyzna", ale dziś ojczyzną "wycierają sobie" usta wszyscy, od tych, którzy nazywają siebie patriotami, do tych, którzy dla dobra ojczyzny ją samą sprzedają. Dlatego sądzę, że dobrze będzie użyć słów "rodzinna ziemia: czy "dom" pojmowany rzecz jasna nie jako budynek, ale jako pewna większa przestrzeń, rozpatrywana również w aspekcie czasowym. Czym zatem jest dom, który można utożsamiać z bioregionem dla mieszkańca podzamojskiej wioski?

Dochodzą mnie czasami, coraz zresztą częściej, głosy o planach wzniesienia na szczycie jakiegoś wzgórza ogromnej wielkości krzyża. Mowa niekiedy o wierzchołkach wciąż jeszcze - na szczęście - dziewiczych, niemal nieskażonych ludzką obecnością. Wieści takie nieodmiennie wzbudzają u mnie smutek, wywołują też refleksję nad rolą sacrum w naszym życiu, nad tegoż sacrum pojmowaniem.