• znicze
  • fratelli
  • przyroda
  • encyklika
  • Boska ziemia
  • MNIEJ – smogu, śmieci, bałaganu wokół nas! WIECEJ – czystego nieba, porządku, harmonii i piękna!
  • Konflikty o miejsca przyrodniczo cenne wg ankiety REFA
  • Ekologia to ważna część nauczania Kościoła – wywiad KAI z o. Stanisławem Jaromi
  • Zielone Słowa BOSKIEJ ZIEMI.To przewodnik porządkujący wzajemne relacje Kościoła katolickiego z tematyką ochrony przyrody, środowiska, klimatu i ekologii.

Światowy dzień wody to dobra okazja, aby zwrócić uwagę społeczności na brak szacunku dla wody – pierwszego i najważniejszego elementu Dzieła Stworzenia – pisze mgr inż. Roman Świątek, hydrolog i ekolog, hodowca ryb i właściciel gospodarstwa agroturystycznego w Krępsku nad rzeką Rurzycą przy jej ujściu do Gwdy, twórca ośrodka edukacji ekologicznej Agricola oraz Domu Seniora Rybaka i Rolnika. Prezentuje swą relację z obchodów dnia wody z udziałem naszego szefa o. Stanisława Jaromi oraz zrodzone przy okazji refleksje o wartości społecznej, ekologicznej i religijnej wody.

Światowy Dzień Wody ustanowiony został rezolucją z 22 grudnia 1992 r. przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych w Rio de Janeiro (Brazylia) podczas pierwszego Szczytu Ziemi, a obchody pierwszego Światowego Dnia Wody wyznaczono na 22 marca 1993 r. Decyzję tę powzięto pod wpływem cierpień ponad miliarda ludzi na świecie z powodu braku dostępu do czystej wody pitnej. Niestety sytuacja ta nie poprawiła się dotąd w znaczący sposób. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia ponad 884 milionów ludzi nie ma dostępu do bezpiecznych źródeł wody. Celem obchodów jest więc zwrócenie uwagi społeczeństw na całym świecie na najważniejsze problemy związane z dostępem do wody.
Z tej pięknej okazji 23.03.2015 i w Pile odbył się Dzień Wody zorganizowany przez Artura Łazowego ze Stowarzyszenia Inicjatyw Społecznych EFFATA. Jego głównym gościem był o. Stanisław Jaromi, przewodniczący Ruchu Ekologicznego św. Franciszka z Asyżu - REFA. Najpierw w Zamiejscowym Ośrodku Dydaktycznym Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Pile miał wykład pt. „Dobro jakim jest woda i wyzwania z nim związane”. Towarzyszące mu spotkanie o. Stanisława ze studentami uczelni prowadził dr Paweł M. Owsianny.

Głównym  wydarzeniem dnia była konferencja w reprezentacyjnej sali Starostwa Powiatowego. Otworzył ją jego gospodarz Franciszek Tamas, Starosta pilski, charakteryzując samorządowy obraz powiatu w temacie ochrony środowiska.
Główny wykład miał o. Stanisław pt. „Chrześcijańskie inspiracje dla ekologów”. Zaprezentował nauczanie i różne eko-inicjatywy Kościoła katolickiego, perspektywę franciszkańską oraz aktywność Ruchu Ekologicznego św. Franciszka z Asyżu i jego projekty. Ciekawa i pouczająca prezentacja zabrzmiała donośnie w języku miłości i jak zauważyli niektórzy była jak wielkopostna konferencja.
Następnie Marek Duraj z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Poznaniu, delegatura w Pile mówił o działaniach swej instytucji w ochronie wód a dr Paweł M. Owsianny z ośrodka zamiejscowego UAM prezentował działania swej uczelni, gdzie związane z hydrosferą są aż dwa kierunki studiów Ochrona Środowiska, specjalność: wykorzystanie i ochrona zasobów hydrosfery oraz Gospodarka wodna. Po dyskusji miała miejsce jeszcze krótka prezentacja o nowo utworzonym rezerwacie chroniącym nietoperze.  

W tej atmosferze wróciły wspomnienia… W dzieciństwie bowiem ulubioną moją zabawą było budowanie tam i zapór na strumyku Wierzbak przepływającym przez podwórko dziadka w Suchym Lesie pod Poznaniem, czy na dopływie Kwisy w Świeradowie Zdroju – gdzie pierwszy raz byłem na koloniach dla dzieci. Nie przypuszczałem wtedy, że będzie to w przyszłości mój zawód, a nawet zamieszkam w wieku senioralnym nad piękną rzeką Rurzycą - polskim „cudem natury”.
Po szkole podstawowej i samodzielnym wyborze zawodu melioranta ukończyłem stosowne technikum, by po nabyciu kilkuletniego doświadczenia zawodowego na budowach skończyć studia na SGGW w Warszawie i uzyskać tytuł mgr inż. melioracji wodnych ze specjalnością budowa zapór. Po uzyskaniu uprawnień budowlanych dla wykonawstwa i projektowania i zdobyciu doświadczeń w zakresie projektowania zbiorników podpisałem kontrakt z zachodnio-niemieckim biurem projektowym Wakuti z Siegen. Przez 1,5 roku w libijskich górach, a w zasadzie płaskowyżu, projektowałem kilkanaście zapór ziemnych ze zbiornikami i systemami nawodnień. Ta przygoda inżynierska oprócz korzyści majątkowych uświadamia mi wielką wartość jaką stanowi woda. Woda -źródło życia. W Polsce, Europie brzmi to prawie jak slogan. Dość oczywiste nasze marnotrawstwo wody, przy znacznych jej zasobach, w porównaniu np. z Afryką stało się przyczyną ogłoszenia przez ONZ dnia wody.  

Wartość wody najlepiej pokazuje nam biblijne czytanie z księgi Ezechiela czytane w Kościele 17 marca br. Ten uprowadzony do Babilonii prorok Izraela z rodu kapłańskiego ok. VI w p.n.e., czując się odpowiedzialny za zbawienie każdego Izraelity, w symbolicznym obrazie strumienia wypływającego ze świątyni prorokował mesjanizm z zapowiedzią odnowy Narodu Wybranego po powrocie z niewoli do Ziemi Obiecanej przez Boga.   
Podczas widzenia otrzymanego od Pana zaprowadził mnie anioł z powrotem przed wejście do świątyni, a oto wypływała woda spod progu świątyni w kierunku wschodnim, ponieważ przednia strona świątyni była skierowana ku wschodowi; a woda płynęła spod prawej strony świątyni na południe od ołtarza. I wyprowadził mnie przez bramę północną na zewnątrz i poza murami powiódł mnie do bramy zewnętrznej, skierowanej ku wschodowi. A oto woda wypływała spod prawej ściany świątyni, na południe od ołtarza.
Potem poprowadził mnie ów mąż w kierunku wschodnim; miał on w ręku pręt mierniczy, odmierzył tysiąc łokci i kazał mi przejść przez wodę; woda sięgała aż do kostek. Następnie znów odmierzył tysiąc łokci i kazał mi przejść przez wodę: sięgała aż do kolan; i znów odmierzył tysiąc łokci i kazał mi przejść: sięgała aż do bioder; i znów odmierzył tysiąc łokci; był tam już potok, przez który nie mogłem przejść, gdyż woda była za głęboka. Potem rzekł do mnie: «Czy widziałeś to, synu człowieczy?» I poprowadził mnie z powrotem wzdłuż rzeki.
Gdy się odwróciłem, oto po obu stronach na brzegu rzeki znajdowało się wiele drzew. A on rzekł do mnie: «Woda ta płynie na obszar wschodni, wzdłuż stepów, i rozlewa się w wodach słonych, i wtedy wody jego stają się zdrowe. Wszystkie też istoty żyjące, od których tam się roi, dokądkolwiek potok wpłynie, pozostaną przy życiu: będą tam też niezliczone ryby, bo dokądkolwiek dotrą te wody, wszystko będzie uzdrowione.
A nad brzegami potoku mają rosnąć po obu stronach różnego rodzaju drzewa owocowe, których liście nie więdną, których owoce się nie wyczerpują; każdego miesiąca będą rodzić nowe, ponieważ ich woda przychodzi z przybytku. Ich owoce będą służyć za pokarm, a ich liście za lekarstwo». (Ez 47, 1-9.12)

A więc prawidłowo… w wodzie upatrywano zawsze to co dobre dla człowieka, który składa się przecież w większości z H2O. Podczas mojej dwukrotnej wizyty w Izraelu doświadczyłem naocznie troski o wodę i jej zagospodarowanie. Tak jak to głosił ich wielki prorok Ezechiel (Jechezqel). Nie tylko w oszczędnym jej użyciu w gospodarstwie domowym, ale także np. w  kropelkowych nawodnieniach rolniczych. Niestety widoczne to było także w zachłannym poborze wody z Jordanu, bez dzielenia się z Libańczykami czy Jordańczykami – ot takie sobie chciwe zamknięcie odpływu z jez. Galilejskiego - udostępniając „krętacko” dla chrześcijańskich pielgrzymów miejsce chrztu Jezusa tuż poniżej w Yardenit zamiast w historycznym miejscu tj. w pobliżu Jerycho, gdzie rzeka już nie płynie. Zresztą konflikty regionalne o wodę toczą się tysiąclecia do dzisiaj. Ma to przecież miejsce na wszystkich kontynentach.
Nie tak jednak widział Jahwe – Stwórca porządek na ziemi. Choć na początku już pierwszego dnia stworzył niebo i ziemię nad powierzchnią bezmiaru wód, a drugiego dnia rozdzielił jedne wody od drugich (zapewne słodkie od słonych), widząc, że to co stworzył było dobre, na szósty dzień stworzył człowieka – kobietę i mężczyznę dodając błogosławieństwo i słowa; „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną…” (Rdz 1,28). Poddaną nie znaczy niszczenia, a przydatną, uległą i potrzebną do życia.
I nie ma tam „czyńcie sobie ziemię kochaną”, choć zapewne o niczym innym nie myślał Stwórca jak o miłości do ziemi, chociaż gdy założył ogród szczęścia Eden, skąd potem wydalił pierwszych rodziców i zawiódł się na nich. Zresztą „kiedy Jahwe widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe, żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się.” (Rdz 6,5-7). Dalej był potop - a więc woda w nadmiarze - zagłada jako kara za zepsucie moralne. Czy i dzisiaj historia ta się nie powtarza? I wcale nie należy się temu dziwić – wszak niszczenie ziemi widać gołym okiem.          

Dane mi było kiedyś prawdziwie podczas mojej pracy w libijskim Jebel Nefuza przeżyć „widzenie otrzymane od Pana”. Ponad 30 lat temu projektowałem wodne zbiorniki retencyjne i różnego rodzaju nawodnienia, a także obserwowałem prawdziwe powodzie, podobne do tych biblijnych z księgi rodzaju czy zapisów wielkich proroków. I to mnie inspiruje od dziecka cały czas… i to w wymiarze dzisiaj tak popularnym „lubię = robię”.
Roman Świątek

1000 Characters left